Ruch testuje swoich zawodników... a trener jest na zgrupowaniu kadry
Taka sytuacja nie jest jednak problemem, zapewnia z uśmiechem Jacek Zieliński, gdyż do podobnej sytuacji doszło już na początku września. - Leszek (Dyja - dop. red.) był przy kadrze, to wielki splendor i nobilitacja dla klubu. Byliśmy jednak w stałym kontakcie telefonicznym, więc nie ma powodów do niepokoju. Wszystko w tej kwestii jest pod kontrolą - wytłumaczył trener pierwszego zespołu.
Z kolei sam zainteresowany, który przygotował zestaw specjalistycznych ćwiczeń tłumaczy, na czym polegają testy, którym została poddana pierwsza drużyna. - Takie badania nie są uciążliwe dla organizmów zawodników. Pracujemy na tętnach w granicach progów tlenowych, obciążenia są niewielkie, więc traktujemy je wręcz jako rozruch pomeczowy. Przyśpieszają one też regenerację po zawodach, a przy okazji dają nam obraz wytrenowania zawodników - wyjaśnił Leszek Dyja.
- Cykl treningowy jest podzielony na okresy. Nasz trener chce wiedzieć, w jakiej dyspozycji są zawodnicy w danym momencie w skali roku. Dlatego badania robimy co najmniej raz w miesiącu. Dzięki temu wiemy, jak ewentualnie skorygować ich przygotowanie - tłumaczy trener przygotowania fizycznego.