Ruch - Śląsk 0-1. Ekipa z Wrocławia nadal ma patent na "Niebieskich"
12.08.2011
Wydarzenie
Centymetrów zabrakło w 43. minucie Marcinowi Malinowskiemu. Doświadczony pomocnik huknął jak z armaty sprzed linii pola karnego. Piłka odbiła się od słupka podtrzymującego siatkę w bramce Śląska i wróciła na murawę. Chorzowscy kibice złapali się za głowy.
Bohater
Matko Perdijić. Śląsk atakował z rzadka, zza podwójnej gardy, ale jeśli już zapędził się pod bramkę Ruchu to było "gorąco". Głównie za sprawą stałych fragmentów gry egzekwowanych przez Sebastiana Milę. Wówczas na wysokości zadania stawał Chorwat. Jego interwencje były zarówno skuteczne, jak również efektowne. Nie zabrakło efektownych robinsonad.
Rozczarowanie
Postawa Marcina Borskiego. Decyzje arbitra co kilka minut irytowały chorzowskich kibiców. Sędzia mylił się w obie strony.
Co ciekawego:
- Ruch nie wygrał w ekstraklasie na własnym terenie ze Śląskiem od 10 lat. Udała się ta sztuka w 2006 roku, lecz mowa o II lidze. Dwie bramki ekipie z Wrocławia strzelił wtedy... Piotr Ćwielong. Chorzowianin dzisiaj zagrał w zespole Oresta Lenczyka.
- "Niebiescy" do meczu przystąpili bez Żeljko Djokicia i Macieja Jankowskiego. Waldemar Fornalik zmienił zarazem ustawienie zespołu z 4-4-2 na 4-5-1.
- Do pierwszego składu wskoczył Andrej Komac. Słoweniec ostatni raz w ekstraklasie wystąpił w ubiegłym sezonie. Dwie pierwsze kolejki oglądał z wysokości ławek rezerwowych.
- Rafał Grodzicki został ukarany żółtą kartką. Trzecią w tym sezonie. Co mecz w tym sezonie, kapitan Ruchu zbiera indywidualne napomnienie.
- Zgodnie z przewidywaniami, najgroźniejszą bronią Śląska były stałe fragmenty gry egzekwowane przez Sebastiana Milę.
- Uderzenia Malinowskiemu pozazdrościł Rok Elsner. Pomocnik Śląska huknął równie mocno z jeszcze dalszej odległości. Matko Perdijić obronił, ale nie bez problemów.
- Orest Lenczyk dopiero w 7. minucie przerwy udał się powolnym krokiem do szatni. Powód? Dłuższą pogawędkę odbył z jednym z rezerwowych zawodników.
- Mecz z wysokości trybun oglądali selekcjoner reprezentacji Polski, Franciszek Smuda, a także znany śląski reżyser - Kazimierz Kutz. Ten drugi opuścił trybuny w przerwie spotkania z uwagi na pociąg do Warszawy.
- Paweł Lisowski wszedł na boisko z ławki. Krótko był jednak na murawie. Z powodu kontuzji musiał zejść. Został zastąpiony przez Pawła Abbotta i Ruch w tym momencie wrócił do ustawienia z dwoma napastnikami.
Centymetrów zabrakło w 43. minucie Marcinowi Malinowskiemu. Doświadczony pomocnik huknął jak z armaty sprzed linii pola karnego. Piłka odbiła się od słupka podtrzymującego siatkę w bramce Śląska i wróciła na murawę. Chorzowscy kibice złapali się za głowy.
Bohater
Matko Perdijić. Śląsk atakował z rzadka, zza podwójnej gardy, ale jeśli już zapędził się pod bramkę Ruchu to było "gorąco". Głównie za sprawą stałych fragmentów gry egzekwowanych przez Sebastiana Milę. Wówczas na wysokości zadania stawał Chorwat. Jego interwencje były zarówno skuteczne, jak również efektowne. Nie zabrakło efektownych robinsonad.
Rozczarowanie
Postawa Marcina Borskiego. Decyzje arbitra co kilka minut irytowały chorzowskich kibiców. Sędzia mylił się w obie strony.
Co ciekawego:
- Ruch nie wygrał w ekstraklasie na własnym terenie ze Śląskiem od 10 lat. Udała się ta sztuka w 2006 roku, lecz mowa o II lidze. Dwie bramki ekipie z Wrocławia strzelił wtedy... Piotr Ćwielong. Chorzowianin dzisiaj zagrał w zespole Oresta Lenczyka.
- "Niebiescy" do meczu przystąpili bez Żeljko Djokicia i Macieja Jankowskiego. Waldemar Fornalik zmienił zarazem ustawienie zespołu z 4-4-2 na 4-5-1.
- Do pierwszego składu wskoczył Andrej Komac. Słoweniec ostatni raz w ekstraklasie wystąpił w ubiegłym sezonie. Dwie pierwsze kolejki oglądał z wysokości ławek rezerwowych.
- Rafał Grodzicki został ukarany żółtą kartką. Trzecią w tym sezonie. Co mecz w tym sezonie, kapitan Ruchu zbiera indywidualne napomnienie.
- Zgodnie z przewidywaniami, najgroźniejszą bronią Śląska były stałe fragmenty gry egzekwowane przez Sebastiana Milę.
- Uderzenia Malinowskiemu pozazdrościł Rok Elsner. Pomocnik Śląska huknął równie mocno z jeszcze dalszej odległości. Matko Perdijić obronił, ale nie bez problemów.
- Orest Lenczyk dopiero w 7. minucie przerwy udał się powolnym krokiem do szatni. Powód? Dłuższą pogawędkę odbył z jednym z rezerwowych zawodników.
- Mecz z wysokości trybun oglądali selekcjoner reprezentacji Polski, Franciszek Smuda, a także znany śląski reżyser - Kazimierz Kutz. Ten drugi opuścił trybuny w przerwie spotkania z uwagi na pociąg do Warszawy.
- Paweł Lisowski wszedł na boisko z ławki. Krótko był jednak na murawie. Z powodu kontuzji musiał zejść. Został zastąpiony przez Pawła Abbotta i Ruch w tym momencie wrócił do ustawienia z dwoma napastnikami.
Polecane
Ekstraklasa