Ruch - Pogoń 1-1. Gdyby nie ten błąd sędziego...

21.10.2013
Ruch Chorzów zremisował przy Cichej z Pogonią Szczecin. Podobnie jak z Wisłą Kraków, "Niebiescy" stracili bramkę, której być absolutnie nie powinno. Pierwszego gola w ekstraklasie strzelił Mateusz Kwiatkowski.
Wydarzenie
W 28. minucie prowadzący spotkanie Szymon Marciniak potwierdził, że był tego dnia bardzo słabo dysponowany. Arbiter stojąc dwa metry obok akcji, w której Maksymilian Rogalski ewidentnie faulował Łukasza Surmę nie przerwał gry. W efekcie Pogoń wyprowadziła kontrę, którą bezbłędnie wykończył Takuya Murayama.

Bohaterowie
Michał Buchalik, Daniel Dziwniel, Mateusz Kwiatkowski, Marcin Malinowski, Łukasz Surma. Ciężko kogokolwiek wyróżnić - wszyscy rozegrali dobre zawody. Przede wszystkim należy zaznaczyć, że Ruch Chorzów po przyjściu Jana Kociana w końcu jest kolektywem.

Rozczarowanie
Szymon Marciniak. Sędzia z Płocka robił wszystko, by być głównym aktorem widowiska. Momentami kibice łapali się za głowę zastanawiając się nad decyzjami Marciniaka - szczególnie w pierwszej połowie.

Co ciekawego
- W pierwszym kwadransie spotkania, poza średnio udanymi rajdami Jakuba Smektały i Takafumi Akahoshiego działo się niewiele. Właśnie wtedy chorzowianie wykorzystali moment nieuwagi Pogoni. Doskonały rajd lewą stroną przeprowadził Daniel Dziwniel, a w polu karnym znalazł się Mateusz Kwiatkowski i zdobył swojego premierowego gola w ekstraklasie.

- Pogoń próbowała się odgryzać. W 25 minucie świetne prostopadłe podanie w kierunku Marcina Robaka posłał Takafumi Akahoshi i tylko dobre wyjście z bramki Michała Buchalika uratowało gospodarzy

- W doliczonym czasie gry pierwszej połowy powinno być 1-2. Takuya Murayama był niepilnowany w polu karnym i oddał niezły strzał, ale nie pierwszy raz tego dnia najlepiej ustawiony był Marcin Malinowski, który wybił piłkę z linii bramkowej

- Na 20 minut przed końcowym gwizdkiem groźnie na bramkę "Niebieskich" uderzał Jakub Bąk, ale na posterunku był Michał Buchalik

- Dosłownie kilkadziesiąt sekund później znów skrzydłowy Pogoni miał doskonałą okazję, jednak przeniósł piłkę nad poprzeczką

- Sygnał do ataku w końcówce swoim kolegom dał w 80 minucie Filip Starzyński, który oddał mocny strzał z dystansu, lecz minimalnie niecelny

- Starzyńskiemu pozazdrościł Bartłomiej Babiarz, który również spróbował z dalszej odległości pokonać Radosława Janukiewicza - niestety dla chorzowian - nieskutecznie

- W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry wprowadzony chwilę wcześniej Marek Zieńczuk wykonywał rzut wolny ze "swojej" odległości. Golkiper Pogoni został w środku bramki i tylko odprowadził wzrokiem futbolówkę, która nieznacznie minęła lewe okienko bramki "Portowców"
autor: Jacek Tarasiewicz

Przeczytaj również