Ruch - Piast 2-0. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej

08.08.2009
Opis spotkania można zawrzeć w jednej sytuacji, w której schodzącemu do szatni za czerwoną kartkę Rafałowi Grodzickiemu towarzyszyła owacja na stojąco chorzowskich kibiców.
Ostrzeliwanie bramki Piasta rozpoczął Sobiech, który oddał niemal połowę z 17 prób na "świątynię" Szmatuły. - Piłka tego dnia wyjątkowo mnie szukała, aż wreszcie spadła pod nogi w ten sposób, że nie wypadało mi nic innego jak umieścić ją w siatce rywala - przyznał uradowany 19-latek. Snajper Ruchu w sobotni wieczór mógł się wykazać z tego względu, że gliwicka defensywa skupiona była na pilnowaniu Niedzielana. I trzeba powiedzieć, że wychodziło jej to z niezłym skutkiem.

Nim Sobiech odpowiednio wyregulował celownik, na listę strzelców po zamieszaniu w polu karnym wpisał się Grodzicki. - Bardzo rzadko mam w spotkaniach o punkty tyle sytuacji co dzisiaj. Żałuję, że nie wykorzystałem drugiej dogodnej okazji. Szkoda, bo chwilę potem Piast wyprowadził kontrę, po której zostałem usunięty z boiska - bił się w pierś autor pierwszego gola. Po kilkudziesięciu sekundach bowiem za faul taktyczny na Maciejaku musiał - przy aplauzie  fanów "Niebieskich" - powędrować do szatni. - To moje pierwsze bezpośrednie wykluczenie - dodał Grodzicki.

A Piast? Jeden celny strzał Smektały w ciągu 90 minut to zdecydowanie za mało, by myśleć chociaż o punkcie. - Najgorsze jest to, że Ruch wcale nie grał wielkiej piłki i niczym specjalnym nas nie zaskoczył. Wygrał dzięki ambicji i woli walki, której nam zabrakło - stwierdził Mariusz Muszalik, pomocnik gliwiczan. - Ciężko powiedzieć co się z nami stało. Na treningach każdy element naszej gry wygląda dużo lepiej. Dzieje się z nami coś niedobrego, a przecież bardzo dobrze przepracowaliśmy okres przygotowawczy - zastanawiał się Jakub Szmatuła, bramkarz "Piastunek".

Doszło do tego, że rozluźniony Ruch mógł sobie pozwolić na sporo fantazji. Balaż ośmieszał rywali, mijając ich jak tyczki slalomowe, zaś... Pilarz wkręcał w ziemię napastników. Każde takie zagranie 9-tysięczna publiczność nagradzała rzęsistymi brawami. - W domu zawsze jest najlepiej - podsumował z uśmiechem na ustach Sobiech.

Konferencja prasowa

Dariusz Fornalak (trener Piasta): Nie można wygrać spotkania nie strzelając na bramkę rywala. Przy odrobinie szczęścia mogliśmy pokusić się dzisiaj o jeden punkt, jednak było ono po stronie przeciwnika. Wewnątrz drużyny musimy poradzić sobie w problemem. Jednak nie z takich opresji już wychodziliśmy.

Waldemar Fornalik (trener Ruchu): Było widać, że moja drużyna była niezwykle zdeterminowana. Zagraliśmy inaczej niż w meczu z Wisłą i przyniosło to oczekiwany efekt.
autor: Krzysztof Kubicki, Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również