Ruch - Piast 0-0. Testowany bramkarz obronił rzut karny

29.01.2011
- Rozegraliśmy słaby sparing. Zrobiliśmy krok do tyłu - tak swoją drużynę ocenił Waldemar Fornalik. Ruch nie wykorzystał rzutu karnego. Bardziej zadowolony mógł być ze swoich graczy Marcin Brosz.
Piast powinien prowadzić po pierwszej części gry. Gliwiczanie stworzyli sobie dwie stuprocentowe sytuacje. Najpierw Marcin Pietroń idealnie dośrodkował piłkę na głowę Bartosza Iwana, a ten chybił nieznacznie. Następnie fatalnie piłkę stracił Rafał Grodzicki i w wyśmienitej okazji znalazł się Mariusz Zganiacz. On również nie uderzył jednak w światło bramki, której w tym momencie strzegł Michal Peskovic.

Po drugiej stronie boiska działo się niewiele, bo słabo funkcjonował środek pola. Niemrawo wypadli młodzi: Paweł Lisowski i Bartosz Flis. Aktywny był Arkadiusz Piech, lecz nie do końca radził sobie z dobrze zbudowanymi obrońcami Piasta. - Gdyby jeszcze dwa razy zabrał się dobrze z piłką, to znalazłby się w dogodnych sytuacjach - żałował trener Fornalik. który przyglądał się w tym spotkaniu jednemu nowemu zawodnikowi.

Petar Borovicanin występował na lewej obronie, choć jest prawonożny. Radził sobie przyzwoicie. Czy zostanie w Ruchu? Decyzja zapadnie na początku nowego tygodnia. Z kolei bramkarz Skałki Żabnica stanął w drugiej połowie w bramce Piasta. I zachował czyste konto, choć Ruch w tym okresie grał lepiej, a nawet miał tak świetną szansę, jak rzut karny. Jarosław Stinger obronił strzał Marka Szyndrowskiego. - Ale najpierw jedenastkę sprokurował - zauważył Marcin Brosz. Piast ustalił ze Skałką, że Stinger będzie trenował z I-ligowcem przez dwa tygodnie. Po tym okresie zapadnie decyzja, czy na dobre trafi do Gliwic. - Z uwagi na kontuzję Krzysia Kozika mamy wakat na pozycji bramkarza - wskazał Brosz.

Jeszcze w końcówce ładną akcję przeprowadził Piast. Maycon z Michałem Chałbińskim przedostali się pod bramkę Matko Perdijicia. - Rozegraliśmy słaby sparing. Najłatwiej byłoby to tłumaczyć zmęczeniem po obozie, ale nawet biorąc to pod uwagę, i tak wychodzi w takich meczach co kto potrafi. O ile z Podbeskidziem zrobiliśmy krok do przodu, to teraz się cofnęliśmy. Przed nami jednak sporo czasu - pocieszał się Waldemar Fornalik.

Marcin Brosz znalazł dwa pozytywy meczu z Ruchem. - Po pierwsze obyło się bez kontuzji, a po drugie nie straciliśmy bramki - stwierdził.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również