Ruch nadal nie rozliczył się z Maciejem Scherfchenem

17.05.2009
Klub z Chorzowa ma zaległości nie tylko wobec swoich aktualnych zawodników, ale również byłych. - Nie tak się umawiałem z działaczami. Dług nadal pozostał - kręci głową aktualny gracz Arki Gdynia.
Scherfchen należał do ulubieńców kibiców "Niebieskich", na co zapracował sobie walecznością. Defensywny pomocnik ostro grał również w piątek. Nie oszczędzał graczy Ruchu. Po jednym ze starć Pavol Balaż odfrunął na kilka metrów. Chorzowianie domagali się nawet czerwonej kartki. - Znam się dobrze z nimi, ale po tym starciu być może zmienili stosunek do mnie. Trudno, taki już jestem. Na boisku kolegów nie mam - wzruszył ramionami "Szeryf".

Znacznie trudniej było mu zignorować obraźliwe okrzyki wściekłych kibiców Arki, którzy zarzucali swoim piłkarzom brak zaangażowania. - Ledwo stoję na nogach. Nie, że nam się nie chce, ale każdy z nas dał z siebie k... wszystko - irytował się 30-latek. Z końcem czerwca wygasa jego kontrakt w Gdyni. - Kibice krzyczą, abym wypier..., więc odejdę - zapowiedział.

Piątkowy wynik miał ogromne znaczenie dla układu dołu tabeli. Ruchowi zwycięstwo z ŁKS-em Łódź zapewni utrzymanie. - I choć byliśmy lepsi, to Ruch pokazał klasę - dodał kurtuazyjnie Scherfchen.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również