Ruch: Na Lechię nadszedł czas
30.08.2014
Gdańszczanie to drużyna, która w trakcie letniego okienka transferowego przeprowadziła największą w Ekstraklasie liczbę naprawdę spektakularnych zakupów. Lechię wzmocnili między innymi Ariel Borysiuk, Mateusz Możdżeń, Bartłomiej Pawłowski, Daniel Łukasik czy Maciej Makuszewski. Wszyscy ci gracze, w mniejszym lub większym stopniu, decydują dziś o obliczu jedenastki z Pomorza.
Mimo tego podopieczni portugalskiego szkoleniowca Quima Machado grają raczej w kratkę. Po początkowych wygranych z Podbeskidziem oraz Piastem, przyszła porażka przed własną publicznością w rywalizacji z Lechem. Następnie kolejna przegrana, tym razem z Wisłą. Tydzień temu było już nieco lepiej, gdyż Lechia pokonała w Bydgoszczy Zawiszę 2:0, po bramkach Makuszewskiego oraz Chorwata Antonio Colaka.
Aktualnie gdańszczanie zajmują szóstą pozycję w tabeli Ekstraklasy z dorobkiem 10 „oczek” co oznacza, że... mają dwa razy więcej punktów niż Ruch. Czy jednak stawia to gospodarzy niedzielnej rywalizacji w roli zdecydowanych faworytów? Niekoniecznie.
„Niebiescy”, jak wspomnieliśmy wyżej, mają póki co z głowy europejskie wojaże, mogą się więc wreszcie w 100% skupić na lidze. Poza tym Ruch będzie już mógł skorzystać z usług swojego nowego napastnika – Eduardsa Visnakovsa, a gracz ten przecież doskonale wie jak strzela się gole na ekstraklasowych boiskach.
Szanse Lechii na sukces stoją więc nieco wyżej tylko w teorii i chorzowianom w osiągnięciu dobrego wyniku może nie przeszkadzać nawet to, że nie będzie ich w tym spotkaniu wspierała zorganizowana grupa fanów. Decyzją Prezydenta Gdańska, z powodu zbyt dużej ilości imprez masowych w najbliższych dniach, miasto nie będzie w stanie zapewnić wystarczającego zabezpieczenia meczu i na organizację przyjazdu kibiców z Chorzowa niestety nie zezwolono.
Początek rywalizacji w niedzielę, o godzinie 15:30, a w rolę arbitra spotkania wcieli się Tomasz Kwiatkowski z Warszawy.
Mimo tego podopieczni portugalskiego szkoleniowca Quima Machado grają raczej w kratkę. Po początkowych wygranych z Podbeskidziem oraz Piastem, przyszła porażka przed własną publicznością w rywalizacji z Lechem. Następnie kolejna przegrana, tym razem z Wisłą. Tydzień temu było już nieco lepiej, gdyż Lechia pokonała w Bydgoszczy Zawiszę 2:0, po bramkach Makuszewskiego oraz Chorwata Antonio Colaka.
Aktualnie gdańszczanie zajmują szóstą pozycję w tabeli Ekstraklasy z dorobkiem 10 „oczek” co oznacza, że... mają dwa razy więcej punktów niż Ruch. Czy jednak stawia to gospodarzy niedzielnej rywalizacji w roli zdecydowanych faworytów? Niekoniecznie.
„Niebiescy”, jak wspomnieliśmy wyżej, mają póki co z głowy europejskie wojaże, mogą się więc wreszcie w 100% skupić na lidze. Poza tym Ruch będzie już mógł skorzystać z usług swojego nowego napastnika – Eduardsa Visnakovsa, a gracz ten przecież doskonale wie jak strzela się gole na ekstraklasowych boiskach.
Szanse Lechii na sukces stoją więc nieco wyżej tylko w teorii i chorzowianom w osiągnięciu dobrego wyniku może nie przeszkadzać nawet to, że nie będzie ich w tym spotkaniu wspierała zorganizowana grupa fanów. Decyzją Prezydenta Gdańska, z powodu zbyt dużej ilości imprez masowych w najbliższych dniach, miasto nie będzie w stanie zapewnić wystarczającego zabezpieczenia meczu i na organizację przyjazdu kibiców z Chorzowa niestety nie zezwolono.
Początek rywalizacji w niedzielę, o godzinie 15:30, a w rolę arbitra spotkania wcieli się Tomasz Kwiatkowski z Warszawy.
Polecane
Ekstraklasa