"Ruch musi przejść operację. To konieczność, ratowanie życia"

26.12.2013
- Ten klub czeka ogromna operacja. Pora, żeby wszyscy zrozumieli, że operacja jest koniecznością. Ratowaniem życia - mówi Mariusz Śrutwa, były napastnik Ruchu Chorzów.
W obszernym wywiadzie dla footbar.pl, Śrutwa porusza wątki z czasów swojej kariery i obecne sprawy. Źle ocenia aktualną sytuację organizacyjną Ruchu. - Nie wiadomo kto, co, gdzie i jak. Należy bardzo mocno poprawić relacje na linii miasto-klub. Na razie jest działanie na zasadzie „Z tym panem nie rozmawiam, z tamtym nie pracuję”. Na dalszym planie szkolenie młodzieży, współpraca z klubami satelickimi. A poza tym kooperacja z ludźmi, którzy są szanowani w społeczności Ruchu - zaznacza były napastnik.

Śrutwa nie pozostawia suchej nitki na Marku Wleciałowskim, byłym trenerze Ruchu, asystencie selekcjonera reprezentacji Polski, a dziś Energetyka ROW. Rybniczanom wróży spore problemy. -  Z drugiej ligi klub wyciągnęli piłkarze, żaden Wleciałowski. Ten pan bardzo słabo panował nad drużyną, od samego początku. Z perspektywy czasu mogę go bardzo surowo ocenić. Mały człowiek po prostu. Kompletnie nie odnajduje się w grupie - twierdzi.

- Przede wszystkim brakuje mu charyzmy. Ta cecha w tak trudnym środowisku jest nieodzowna. Wleciałowski próbował wprowadzać jakieś dziwne, kompletnie niezrozumiałe zasady. Nie tylko w Ruchu, w każdym klubie, w którym był. Również w reprezentacji. Nikt go nie rozumiał, a on nie umiał swoich myśli przekazać. Teraz jest w Rybniku i efekt będzie pewnie podobny, bo on się nie nadaje na trenera. Na początku próbował wprowadzić swój styl i pewnie dużo, jeżeli chodzi o przygotowanie fizyczne, nam to dało. Jeśli zaś chodzi o zasady w drużynie, fajna strona Ruchu zaczęła się mocno psuć - wspomina Mariusz Śrutwa.


źródło: footbar.pl

Przeczytaj również