Ruch ma swój "Klub Kokosa". Marcin Zając nigdzie nie gra...

13.04.2011
Zimą został odsunięty od pierwszego zespołu "Niebieskich". Od tej chwili Marcin Zając przychodzi na Cichą, by trenować indywidualnie. Nie ma szans na grę nawet w zespole z Młodej Ekstraklasy.
Zając należy do najlepiej zarabiających zawodników Ruchu. - Ma jeden z najwyższych kontraktów w klubie - przyznał Mariusz Klimek, jeden z głównych udziałowców Ruchu. Kiedy Zając został ściągnięty blisko trzy lata temu z Lecha Poznań, wiązano z nim spore oczekiwania. Doświadczony piłkarz błysnął w kilku meczach, jak chociażby w tym z Lechią, kiedy zdobył gola po rajdzie przez niemal połowę boiska.

Potem było już tylko gorzej. Jesienią Zając zagrał w 13 spotkaniach w ekstraklasie, lecz w żadnym nie spisał się naprawdę dobrze. Ba! Należał do najsłabszych zawodników Ruchu. Konsekwencje? Zimą został odsunięty od pierwszego składu i wystawiony na listę transferową, zaś działacze zaproponowali Zającowi rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Propozycja została odrzucona.

36-latek nie ma co liczyć na grę ani w pierwszym zespole, ani nawet w tym z Młodej Ekstraklasy. - To rozgrywki dla młodzieży, a nie weteranów - stwierdził Ireneusz Psykała, prowadzący młodzieżowy zespół chorzowskiego Ruchu. Umowa Zająca wygasa w czerwcu. - Latem będę szukał klubu - zapowiedział Zając w rozmowie z Przeglądem Sportowym. Póki co, melduje się codziennie przy Cichej, by ćwiczyć indywidualnie.

- W ekstraklasie już raczej nikt go nie pozyska. Pokazał, że nie ma ambicji - ocenił Mariusz Śrutwa, który jest mniejszościowym akcjonariuszem Ruchu. Przypomnijmy, że hasło "Klub Kokosa" powstało w Polonii Warszawa. Piłkarz tego klubu, Daniel Kokosiński, nie chce rozwiązać kontraktu, więc też ćwiczy samotnie, biegając m.in. po schodach.
źródło: SportSlaski.pl / Przegląd Sportowy / Eurosport.pl

Przeczytaj również