Ruch ma problemy w ataku. Sadlok wciąż z urazem, Misztal źle zrozumiał

12.07.2013
- Gdyby pokazywał to, co prezentuje na treningach, to byłby jednym z najlepszych ligowych snajperów - mówi o Grzegorzu Kuświku trener Jacek Zieliński. Ruch Chorzów w dalszym ciągu szuka napastnika.
Wkrótce z klubu odejdzie Maciej Jankowski, testów medycznych nie przeszedł Jakub Świerczok. Z kolei Grzegroz Kuświk imponuje, ale tylko na treningach. "Niebiescy" w dalszym ciągu mają problem z ofensywą. - Od dawna liczyłem się z odejściem "Jankesa". Świerczoka gruntownie przebadaliśmy i wyniki tych badań nie były klarowne. Nie wskazywały, że jego kolano wytrzyma trudy sezonu, a my szukamy zdrowego napastnika, który od razu wejdzie do gry i pomoże drużynie. Z kolei Kuświkowi idzie różnie, powiedziałbym... opornie. Gdyby pokazywał to, co prezentuje na treningach, to byłby jednym z najlepszych ligowych snajperów - uważa trener Ruchu, Jacek Zieliński.

- Na razie mamy z przodu tylko Pavela Szultesa, więc szukamy napastnika. Niestety nasze możliwości penetracji rynku są mocno ograniczone, ponieważ mamy dodatkowo związane ręce ograniczeniem finansowym transferów oraz pułapem budżetowych możliwości klubu - mówi szkoleniowiec.

Pewnym pocieszeniem jest fakt, że coraz lepiej wygląda gra w defensywie. - Jest lepiej niż w poprzednim sezonie, gdy nasza obrona była dziurawa. Popełnialiśmy wiele indywidualnych błędów i trudno było nawet dociec, dlaczego nasza gra defensywna tak kuleje. Trudno jednak już mówić o komfortowej sytuacji w defensywie. Mamy trzech nowych obrońców, ale to wciąż za mało, tym bardziej, że Martin Konczkowski cały czas narzeka na staw skokowy. Chcemy jeszcze kogoś przymierzyć do tej formacji - przyznaje Zieliński.

Na uraz w dalszym ciągu narzeka także Maciej Sadlok. Wciąż nie wiemy, kiedy wróci on na boisko... - Dalej mu się tana na pięcie jątrzy i ślimaczy... Jeszcze nie zaczął normalnie trenować. Nie można na niego liczyć w najbliższym miesiącu-dwóch, a być może straci kolejną rundę. To duży problem dla klubu, zwłaszcza w kontekście faktu, że trzeba będzie za niego wkrótce zapłacić tak duże pieniądze - przypomina trener.

Zieliński wyjaśnił też sytuację z pożegnaniem się z Piotrem Misztalem. - Nie zrozumiał zupełnie tego, co do niego mówiłem A mówiłem mu, że szukamy bramkarza ogranego w ekstraklasie, z doświadczeniem ligowym. Poza tym, jeśli ktoś przyjeżdża na testy do klubu z najwyższej klasy z nadwagą i nieprzygotowany do zajęć, to nie powinien liczyć na angaż - twierdzi opiekun "Niebieskich".
źródło: SPORT

Przeczytaj również