Ruch - Legia 1-0. Śląskie drużyny nabrały mocy!
12.09.2010
Legia w takiej formie nie miała czego szukać przy Cichej. Ruch już na przerwę powinien był schodzić z wysokim prowadzeniem. Goście dostali jedno ostrzeżenie. Michał Pulkowski spudłował z kilku metrów. Chwilę potem Wojciech Grzyb już się nie pomylił. - Mówiłem Sebastianowi Olszarowi przed pierwszym gwizdkiem, że jeśli przyjmie piłkę tyłem do bramki, to niech mnie wypuści, bo na dziesięć takich sytuacji osiem razy ruszam i się nie zatrzymuję. Fajnie, że się udało - zacierał ręce Grzyb. Jednocześnie dodał, że nie jest w pełni zadowolony. - Bo powinienem był strzelić dwie, a w porywach trzy bramki - tłumaczył.
I tak, wkrótce po wyprowadzeniu zespołu na prowadzenie znów znalazł się w sytuacji sam na sam z Marijanem Antoloviciem. Świetnie podawał Pulkowski. - Kąt był ostry, ale gdybym podniósł piłkę bardziej, to myślę, że wpadłaby do siatki - ocenił "Grzybek", szalejący na prawym skrzydle. Za jego plecami biegał Krzysztof Nykiel. I on mógł wpisać się na listę strzelców. Nie zdołał jednak zmienić toru lotu piłki po jej wstrzeleniu przez Macieja Sadloka. Z bliska spudłował z kolei Marcin Zając.
- Nasza postawa w pierwszej połowie była nie do przyjęcia - ocenił Maciej Skorża. Trener Legii zareagował. Na drugą połowę wyszło dwóch rezerwowych. Obraz gry się jednak nie zmienił. Nadal to chorzowianie konstruowali lepsze okazje. Pulkowski kolejnym kapitalnym podaniem obsłużył Grzyba. Ten i tym razem przegrał jednak pojedynek z Antoloviciem. Bramkarz gości piękną paradą uratował też swój zespół po tym, jak huknął potężnie z woleja Marcin Malinowski. To mogła być bramka kolejki!
Legia przegrywała i sama sobie skomplikowała życie. Jakub Rzeźniczak za starcie przy linii bocznej z Łukaszem Janoszką otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. - Jego gest był karygodny. Nie zamierzam bronić Rzeźniczaka. Dodam jedynie, że było wiele złośliwości, fauli bez piłki - narzekał Skorża. Ruch właśnie wolą walki przewyższał rywali. - Dzięki temu zniwelowaliśmy różnicę w indywidualnych umiejętnościach - ocenił trener Fornalik.
- Nie leży nam ten stadion. Znów przegraliśmy 0-1. Podobnie było dwa razy w ubiegłym sezonie - przypomniał Maciej Rybus. "Niebieskich" to naturalnie cieszy. - To już mała tradycja! W dodatku podtrzymaliśmy dobrą serię śląskich zespołów w ten weekend - cieszył się Grzyb.
Konferencja prasowa
Maciej Skorża (trener Legii): Liczyłem na to, że wielu zawodników zechce się zrehabilitować za mecz z Bełchatowem. Nasza gra w pierwszej połowie była jednak zupełnie nie taka, jak oczekiwaliśmy. Jeszcze pierwszy kwadrans był do przyjęcia. Wydawało się, że kontrolujemy wydarzenia. Potem przyszedł jednak fragment pasywnej gry. Niestety, nasza gra zamiast się poprawić, jeszcze się pogorszyła.
Waldemar Fornalik (trener Ruchu): Zagraliśmy dobre spotkanie. Powiedziałem w przerwie, że ta druga połowa będzie trudniejsza. Nie wykorzystaliśmy sytuacji, aby prowadzenie było wyższe. Potwierdziło się. Szkoda, że nie strzeliliśmy drugiego gola, bo była nerwówka w końcówce. Determinacja i konsekwencja sprawiły, że wygraliśmy. Byliśmy drużyną.
I tak, wkrótce po wyprowadzeniu zespołu na prowadzenie znów znalazł się w sytuacji sam na sam z Marijanem Antoloviciem. Świetnie podawał Pulkowski. - Kąt był ostry, ale gdybym podniósł piłkę bardziej, to myślę, że wpadłaby do siatki - ocenił "Grzybek", szalejący na prawym skrzydle. Za jego plecami biegał Krzysztof Nykiel. I on mógł wpisać się na listę strzelców. Nie zdołał jednak zmienić toru lotu piłki po jej wstrzeleniu przez Macieja Sadloka. Z bliska spudłował z kolei Marcin Zając.
- Nasza postawa w pierwszej połowie była nie do przyjęcia - ocenił Maciej Skorża. Trener Legii zareagował. Na drugą połowę wyszło dwóch rezerwowych. Obraz gry się jednak nie zmienił. Nadal to chorzowianie konstruowali lepsze okazje. Pulkowski kolejnym kapitalnym podaniem obsłużył Grzyba. Ten i tym razem przegrał jednak pojedynek z Antoloviciem. Bramkarz gości piękną paradą uratował też swój zespół po tym, jak huknął potężnie z woleja Marcin Malinowski. To mogła być bramka kolejki!
Legia przegrywała i sama sobie skomplikowała życie. Jakub Rzeźniczak za starcie przy linii bocznej z Łukaszem Janoszką otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. - Jego gest był karygodny. Nie zamierzam bronić Rzeźniczaka. Dodam jedynie, że było wiele złośliwości, fauli bez piłki - narzekał Skorża. Ruch właśnie wolą walki przewyższał rywali. - Dzięki temu zniwelowaliśmy różnicę w indywidualnych umiejętnościach - ocenił trener Fornalik.
- Nie leży nam ten stadion. Znów przegraliśmy 0-1. Podobnie było dwa razy w ubiegłym sezonie - przypomniał Maciej Rybus. "Niebieskich" to naturalnie cieszy. - To już mała tradycja! W dodatku podtrzymaliśmy dobrą serię śląskich zespołów w ten weekend - cieszył się Grzyb.
Konferencja prasowa
Maciej Skorża (trener Legii): Liczyłem na to, że wielu zawodników zechce się zrehabilitować za mecz z Bełchatowem. Nasza gra w pierwszej połowie była jednak zupełnie nie taka, jak oczekiwaliśmy. Jeszcze pierwszy kwadrans był do przyjęcia. Wydawało się, że kontrolujemy wydarzenia. Potem przyszedł jednak fragment pasywnej gry. Niestety, nasza gra zamiast się poprawić, jeszcze się pogorszyła.
Waldemar Fornalik (trener Ruchu): Zagraliśmy dobre spotkanie. Powiedziałem w przerwie, że ta druga połowa będzie trudniejsza. Nie wykorzystaliśmy sytuacji, aby prowadzenie było wyższe. Potwierdziło się. Szkoda, że nie strzeliliśmy drugiego gola, bo była nerwówka w końcówce. Determinacja i konsekwencja sprawiły, że wygraliśmy. Byliśmy drużyną.
Polecane
Ekstraklasa