Ruch - Legia 1-0. "Niebiescy" umocnili się na podium!
01.05.2010
Waldemar Fornalik znów udowodnił, jak świetnie zna się na swoim fachu i że jak mało, który polski trener ma "nosa”. Ustawił drużynę z trzema środkowymi pomocnikami. Efekt? Przez godzinę gry Legia stworzyła sobie ledwie jedną okazję! Uderzał Miroslav Radović, lecz nie mógł swoją próbą pokonać Krzysztofa Pilarza. Każdy inny atak ekipy z Warszawy był rozbijany w zarodku, nim jeszcze się rozpoczął. - Rozegraliśmy naprawdę dobry mecz. Na niewiele pozwoliliśmy Legii - cieszył się Grzegorz Baran.
Nawet zawodnicy Ruchu byli tymczasem zaskoczeni decyzją Fornalika, że na szpicy wystąpi od pierwszej minuty Arkadiusz Piech. Na ławce usiedli Artur Sobiech i Andrzej Niedzielan. - Przyznam, że też się zdziwiłem, kiedy trener podał skład. Ale na krótko, bo przecież u nas każdy zawodnik jest ważnym ogniwem - mówił Maciej Sadlok, a dzisiejszy mecz był kolejnym tego przykładem. - Staram się regulować obciążenia. Ostatnio strzelał Damian Świerblewski, teraz wszedł Arek Piech i proszę, jaką śliczną zdobył bramkę - chwalił Waldemar Fornalik.
Zadziorny napastnik już w pierwszej połowie wygrał kilka pojedynków powietrznych z wyższymi o dwie głowy stoperami Legii. Wreszcie na samym początku drugiej połowy uprzedził obrońców i trafił do siatki. - Moment naszej nieuwagi i stało się - kręcił głową Tomasz Kiełbowicz, który musiał się tłumaczyć ze słabej gry Legii. - Długo ten mecz był piłkarskimi szachami, bo wiadomo, jaka była stawka. Nikt nie chciał się odsłonić. Szkoda niemniej, że zaczęliśmy grać dopiero po stracie gola - dodał.
Na gola Ruchu trzeba było trochę poczekać, bo świetnie bronił Jan Mucha. Uratował drużynę po indywidualnej akcji Michała Pulkowskiego. Obronił pierwszy tego dnia strzał głową Piecha, a następnie wygrał wyścig do piłki z Grzybem. - Gdybyśmy grali w pierwszej połowie tak konsekwentnie, jak w drugiej, to ten mecz wyglądałby inaczej - przekonywał Wojciech Szala. Niemniej wbrew jego słowom to w końcówce spotkania Legia miała najlepsze okazje do wyrównania. Pilarz kapitalnie obronił uderzenie Kiełbowicza. Bramkarza Ruchu zbyt mocno lobował Marcin Mięciel, a wprost w niego strzelał Maciej Iwański.
Na końcówkę spotkania wszedł Andrzej Niedzielan. Napastnik „Niebieskich” wrócił na boiska ekstraklasy w ochronnej masce. - Zwycięstwo w takim meczu doda nam pozytywnego "kopa” - przyznał Piech. Ruch do lidera tracili teraz ledwie cztery punkty!
Konferencja prasowa
Stefan Białas (trener Legii): Oglądaliśmy interesujące widowisko. Świadomość rezultatu Wisły sprawił, że początek polegał na obserwowaniu. Ruch wygrał, bo był skuteczniejszy.
Waldemar Fornalik (trener Ruchu): Byliśmy o jedną bramkę lepsi. Gratulacje dla zespołu za charakter. Wyciągnęli wszystko z wątroby.
Nawet zawodnicy Ruchu byli tymczasem zaskoczeni decyzją Fornalika, że na szpicy wystąpi od pierwszej minuty Arkadiusz Piech. Na ławce usiedli Artur Sobiech i Andrzej Niedzielan. - Przyznam, że też się zdziwiłem, kiedy trener podał skład. Ale na krótko, bo przecież u nas każdy zawodnik jest ważnym ogniwem - mówił Maciej Sadlok, a dzisiejszy mecz był kolejnym tego przykładem. - Staram się regulować obciążenia. Ostatnio strzelał Damian Świerblewski, teraz wszedł Arek Piech i proszę, jaką śliczną zdobył bramkę - chwalił Waldemar Fornalik.
Zadziorny napastnik już w pierwszej połowie wygrał kilka pojedynków powietrznych z wyższymi o dwie głowy stoperami Legii. Wreszcie na samym początku drugiej połowy uprzedził obrońców i trafił do siatki. - Moment naszej nieuwagi i stało się - kręcił głową Tomasz Kiełbowicz, który musiał się tłumaczyć ze słabej gry Legii. - Długo ten mecz był piłkarskimi szachami, bo wiadomo, jaka była stawka. Nikt nie chciał się odsłonić. Szkoda niemniej, że zaczęliśmy grać dopiero po stracie gola - dodał.
Na gola Ruchu trzeba było trochę poczekać, bo świetnie bronił Jan Mucha. Uratował drużynę po indywidualnej akcji Michała Pulkowskiego. Obronił pierwszy tego dnia strzał głową Piecha, a następnie wygrał wyścig do piłki z Grzybem. - Gdybyśmy grali w pierwszej połowie tak konsekwentnie, jak w drugiej, to ten mecz wyglądałby inaczej - przekonywał Wojciech Szala. Niemniej wbrew jego słowom to w końcówce spotkania Legia miała najlepsze okazje do wyrównania. Pilarz kapitalnie obronił uderzenie Kiełbowicza. Bramkarza Ruchu zbyt mocno lobował Marcin Mięciel, a wprost w niego strzelał Maciej Iwański.
Na końcówkę spotkania wszedł Andrzej Niedzielan. Napastnik „Niebieskich” wrócił na boiska ekstraklasy w ochronnej masce. - Zwycięstwo w takim meczu doda nam pozytywnego "kopa” - przyznał Piech. Ruch do lidera tracili teraz ledwie cztery punkty!
Konferencja prasowa
Stefan Białas (trener Legii): Oglądaliśmy interesujące widowisko. Świadomość rezultatu Wisły sprawił, że początek polegał na obserwowaniu. Ruch wygrał, bo był skuteczniejszy.
Waldemar Fornalik (trener Ruchu): Byliśmy o jedną bramkę lepsi. Gratulacje dla zespołu za charakter. Wyciągnęli wszystko z wątroby.
Polecane
Ekstraklasa