Ruch - Legia 0-0. Chorzowianie utrzymali się w ekstraklasie
30.05.2013
Wydarzenie
Na minutę przed końcem Ruch miał piłkę meczową, a konkretnie wprowadzony chwilę wcześniej Grzegorz Kuświk. Napastnik chorzowian uderzył jednak za lekko, a z linii bramkowej futbolówkę wybił jeden z obrońców "Wojskowych".
Bohater
Michal Pesković. Słowak powrócił do bramki "Niebieskich" i kilkakrotnie ratował swój zespół przed utratą bramki. Wydaje się, że chorzowscy działacze o pozycję golkipera martwić się nie muszą, bo przecież mają w swoich szeregach jeszcze utalentowanego Krzysztofa Kamińskiego.
Rozczarowanie
Miroslav Radović. Serb miał dwie znakomite okazję, by wyprowadzić swój zespół na prowadzenie. W pierwszej połowie z najbliższej odległości strzelił głową wprost w Peskovica, w drugiej odsłonie natomiast zmarnował sytuację sam na sam ze Słowakiem, kolejny raz bramkarz Ruchu obronił.
Co ciekawego:
- Ogromne gwizdy trybun towarzyszyły przedmeczowemu szpalerowi piłkarzy Ruchu dla nowego mistrza Polski.
- Po 10 minutach goście powinni prowadzić przy Cichej. Radović z najbliższej odległości trafił jednak wprost w Peskovica.
- W 13. minucie Maciej Jankowski znalazł się oko w oko z Duszanem Kuciakiem. Bramkarz Legii uprzedził "Jankesa" o krok i wybił piłkę w aut.
- Parę minut później chorzowianie mieli kolejną sytuację sam na sam. Tym razem Filip Starzyński próbował przelobować Kuciaka, lecz piłka minimalnie minęła prawy słupek bramki strzeżonej przez Słowaka.
- Po dłuższym okresie walki w środku pola, Legia wywalczyła rzut rożny. Po dobrym dośrodkowaniu w klarownej sytuacji znalazł się Tomasz Jodłowiec. Obrońca Legii przeniósł jednak futbolówkę nad poprzeczką.
- "Wojskowi" mogli mocno wejść w drugą połowę. Mogli, bo Radović w sytuacji sam na sam z Peskovicem okazał się gorszy po raz drugi tego dnia.
- W drugich 45 minutach oba zespoły wyglądały tak, jakby chciały ten mecz dograć osiągając bezbramkowy remis.
- Mecz z trybuny głównej oglądał były napastnik "Niebieskich" Arkadiusz Piech, który został owacyjnie przywitany przez kibiców.
Na minutę przed końcem Ruch miał piłkę meczową, a konkretnie wprowadzony chwilę wcześniej Grzegorz Kuświk. Napastnik chorzowian uderzył jednak za lekko, a z linii bramkowej futbolówkę wybił jeden z obrońców "Wojskowych".
Bohater
Michal Pesković. Słowak powrócił do bramki "Niebieskich" i kilkakrotnie ratował swój zespół przed utratą bramki. Wydaje się, że chorzowscy działacze o pozycję golkipera martwić się nie muszą, bo przecież mają w swoich szeregach jeszcze utalentowanego Krzysztofa Kamińskiego.
Rozczarowanie
Miroslav Radović. Serb miał dwie znakomite okazję, by wyprowadzić swój zespół na prowadzenie. W pierwszej połowie z najbliższej odległości strzelił głową wprost w Peskovica, w drugiej odsłonie natomiast zmarnował sytuację sam na sam ze Słowakiem, kolejny raz bramkarz Ruchu obronił.
Co ciekawego:
- Ogromne gwizdy trybun towarzyszyły przedmeczowemu szpalerowi piłkarzy Ruchu dla nowego mistrza Polski.
- Po 10 minutach goście powinni prowadzić przy Cichej. Radović z najbliższej odległości trafił jednak wprost w Peskovica.
- W 13. minucie Maciej Jankowski znalazł się oko w oko z Duszanem Kuciakiem. Bramkarz Legii uprzedził "Jankesa" o krok i wybił piłkę w aut.
- Parę minut później chorzowianie mieli kolejną sytuację sam na sam. Tym razem Filip Starzyński próbował przelobować Kuciaka, lecz piłka minimalnie minęła prawy słupek bramki strzeżonej przez Słowaka.
- Po dłuższym okresie walki w środku pola, Legia wywalczyła rzut rożny. Po dobrym dośrodkowaniu w klarownej sytuacji znalazł się Tomasz Jodłowiec. Obrońca Legii przeniósł jednak futbolówkę nad poprzeczką.
- "Wojskowi" mogli mocno wejść w drugą połowę. Mogli, bo Radović w sytuacji sam na sam z Peskovicem okazał się gorszy po raz drugi tego dnia.
- W drugich 45 minutach oba zespoły wyglądały tak, jakby chciały ten mecz dograć osiągając bezbramkowy remis.
- Mecz z trybuny głównej oglądał były napastnik "Niebieskich" Arkadiusz Piech, który został owacyjnie przywitany przez kibiców.
Polecane
Ekstraklasa