Ruch - Lechia 1-1. Cud-Malina znów uratował "Niebieskich"!
26.07.2013
Wydarzenie
W 17. minucie "Niebiescy" stworzyli jedyną groźną sytuację w pierwszej połowie i od razu zakończyło się to bramką. I to jaką! Filip Starzyński podał do nadbiegającego Marcina Malinowskiego, a kapitan Ruchu zakręcił z rotacją Roberto Carlosa. Piłka zerwała pajęczynę w bramce Lechii.
Bohater
Bez dwóch zdań Marcin Malinowski. Pali jak smok, jest najstarszym piłkarzem w ekstraklasie, ale w niczym mu to nie przeszkadza. Setny występ w barwach w Ruchu uświetnił jeszcze ładniejszym golem niż przed tygodniem. W niedzielę koledzy wypominali "Malinie", że gola strzela średnio raz na 2,5 roku, więc kolejnego może już w ekstraklasie nie zdobyć. Sam piłkarz miał takie obawy. Żeby je jednak rozwiać, trafił już parę dni później.
Rozczarowanie
O ile z tyłu "Niebiescy" nie wyglądają źle, to o formacje ofensywne naprawdę należy się obawiać. Ruch nie stwarzał niemal żadnego zagrożenia pod bramką rywali. Bardzo źle grał wystawiony z konieczności na szpicy Pavel Szultes, ale trzeba też powiedzieć, że nie pomagali mu skrzydłowi Marek Zieńczuk i Łukasz Janoszka.
Co ciekawego
- Na początku drugiej połowy Mateusz Bąk, bramkarz gdańszczan, zaprezentował zagranie z repertuaru, który dobrze znają kibice w Bielsku-Białej. Po podaniu Jarosława Bieniuka głową, wypuścił piłkę z rąk prosto pod nogi stojącego nieopodal Pavla Szultesa. Napastnik Ruchu strzelił jednak nad poprzeczką, mimo że golkiper Lechii leżał na ziemi...
- Już po dwóch kolejkach wiadomo, że Malinowski osiągnął najlepszy wynik strzelecki od... 15 lat. Dotychczas najwięcej goli w jednym sezonie ekstraklasy strzelił w rozgrywkach lat 1997/1998 w barwach Odry Wodzisław.
- Chwilę później znakomitą okazję zmarnował Filip Starzyński, który w sytuacji sam na sam z Bąkiem trafił prosto w niego.
- Trener Jacek Zieliński uznał, że zwycięskiego składu się nie zmienia, nawet jeśli... mecz z Lechem Poznań zakończył się zwycięskim remisem. Podstawowa jedenastka wyglądała dokładnie tak samo jak w niedzielę.
- W Chorzowie latem ogłoszono postawienie na młodzież. Tymczasem w składzie nie było ani jednego nastolatka. Co innego w Lechii, gdzie od pierwszej minuty grało aż trzech 18-latków.
- Na trybunach przy Cichej pojawił się selekcjoner Waldemar Fornalik, który został przywitany brawami. Jest niestety coraz mniej stadionów w Polsce, gdzie przywitano by go choć podobnie ciepło.
- W Chorzowie pojawiła się grupa około 200 kibiców przyjezdnych, którzy przez sporą część meczu skupiali się na wzajemnych bluzgach z gospodarzami.
- Na ostatnie 10 minut w chorzowskiej ekipie wszedł Łukasz Surma, który zagrał w Ruchu po raz pierwszy od 11 lat.
- W ostatniej minucie Piotr Grzelczak zmarnował sytuację sam na sam z Krzysztofem Kamińskim.
W 17. minucie "Niebiescy" stworzyli jedyną groźną sytuację w pierwszej połowie i od razu zakończyło się to bramką. I to jaką! Filip Starzyński podał do nadbiegającego Marcina Malinowskiego, a kapitan Ruchu zakręcił z rotacją Roberto Carlosa. Piłka zerwała pajęczynę w bramce Lechii.
Bohater
Bez dwóch zdań Marcin Malinowski. Pali jak smok, jest najstarszym piłkarzem w ekstraklasie, ale w niczym mu to nie przeszkadza. Setny występ w barwach w Ruchu uświetnił jeszcze ładniejszym golem niż przed tygodniem. W niedzielę koledzy wypominali "Malinie", że gola strzela średnio raz na 2,5 roku, więc kolejnego może już w ekstraklasie nie zdobyć. Sam piłkarz miał takie obawy. Żeby je jednak rozwiać, trafił już parę dni później.
Rozczarowanie
O ile z tyłu "Niebiescy" nie wyglądają źle, to o formacje ofensywne naprawdę należy się obawiać. Ruch nie stwarzał niemal żadnego zagrożenia pod bramką rywali. Bardzo źle grał wystawiony z konieczności na szpicy Pavel Szultes, ale trzeba też powiedzieć, że nie pomagali mu skrzydłowi Marek Zieńczuk i Łukasz Janoszka.
Co ciekawego
- Na początku drugiej połowy Mateusz Bąk, bramkarz gdańszczan, zaprezentował zagranie z repertuaru, który dobrze znają kibice w Bielsku-Białej. Po podaniu Jarosława Bieniuka głową, wypuścił piłkę z rąk prosto pod nogi stojącego nieopodal Pavla Szultesa. Napastnik Ruchu strzelił jednak nad poprzeczką, mimo że golkiper Lechii leżał na ziemi...
- Już po dwóch kolejkach wiadomo, że Malinowski osiągnął najlepszy wynik strzelecki od... 15 lat. Dotychczas najwięcej goli w jednym sezonie ekstraklasy strzelił w rozgrywkach lat 1997/1998 w barwach Odry Wodzisław.
- Chwilę później znakomitą okazję zmarnował Filip Starzyński, który w sytuacji sam na sam z Bąkiem trafił prosto w niego.
- Trener Jacek Zieliński uznał, że zwycięskiego składu się nie zmienia, nawet jeśli... mecz z Lechem Poznań zakończył się zwycięskim remisem. Podstawowa jedenastka wyglądała dokładnie tak samo jak w niedzielę.
- W Chorzowie latem ogłoszono postawienie na młodzież. Tymczasem w składzie nie było ani jednego nastolatka. Co innego w Lechii, gdzie od pierwszej minuty grało aż trzech 18-latków.
- Na trybunach przy Cichej pojawił się selekcjoner Waldemar Fornalik, który został przywitany brawami. Jest niestety coraz mniej stadionów w Polsce, gdzie przywitano by go choć podobnie ciepło.
- W Chorzowie pojawiła się grupa około 200 kibiców przyjezdnych, którzy przez sporą część meczu skupiali się na wzajemnych bluzgach z gospodarzami.
- Na ostatnie 10 minut w chorzowskiej ekipie wszedł Łukasz Surma, który zagrał w Ruchu po raz pierwszy od 11 lat.
- W ostatniej minucie Piotr Grzelczak zmarnował sytuację sam na sam z Krzysztofem Kamińskim.
Polecane
Ekstraklasa