Ruch - Lech 2-0
19.10.2008
Kiedy przed pierwszym gwizdkiem zwilżono dodatkowo murawę chorzowskiego stadionu, kibice Ruchu kręcili głowami ze zdziwienia. Dotąd byli bowiem przekonani, że to Lech gra najszybszą piłkę w lidze. „Niebiescy” z kolei odkąd wrócili do ekstraklasy mieli ogromne problemy w meczach z zespołami ze ścisłej czołówki. Obie teorie okazały się nieaktualne.
Ruch nie przestraszył się Lecha. Z niesłychaną motywacją zagrali Marcin Zając i Maciej Scherfchen. Obaj latem zostali w Poznaniu uznani za zbędnych. To „Szeryf” zainicjował najładniejszą akcję meczu. Podaniem do skrzydła uruchomił Wojciecha Grzyba. Kapitan chorzowskiego zespołu kilka razy próbował dośrodkować piłkę. Tym razem się udało, a wszystko sfinalizował Tomasz Brzyski do spółki z Marcinem Nowackim. Plasowany strzał „Brzytwy” był nie do obrony.
Nowacki tym meczem udowodnił, że wraca do formy. Znów rządził i dzielił w środku pola. Dobry występ przypieczętował bramką. – Scherfchen to fajny chłop, ale zbyt wolny na boisku. Nie pasuje do naszego stylu – stwierdził przed meczem trener gości Franciszek Smuda. „Szeryf” tymczasem rozprowadził kolejną akcję, tym razem szybką kontrę, którą celnym uderzeniem wykończył Nowacki. Wypełniony stadion przy Cichej znów ryknął z radości. Kibice przecierali oczy, bo Ruch wzniósł się na wyżyny, zaś Lech wydawał się być bezradny.
Zdały egzamin roszady Bogusława Pietrzaka. Szkoleniowiec Ruchu zaryzykował. Na środku pola wystawił 19-letniego Macieja Sadloka, a ten momentami grał jak ligowy „profesor”. Do linii pomocy został przesunięty Grzegorz Baran. Razem z Scherfchenem zneutralizowali oni zagrożenie ze strony Sławomira Peszki, Semira Stilicia i Rafała Murawskiego. Ten ostatni miał na początku drugiej odsłony świetną okazję, aby strzelić gola kontaktowego. Ruch grał w tym momencie w osłabieniu. Poza boiskiem opatrywany był Rafał Grodzicki. Murawski huknął z 11 metrów, lecz piłka minęła światło bramki.
Chorzowianie oddali w drugiej połowie inicjatywę Lechowi. Cofnęli się, czyhając na kontry. Kilka razy w stronę bramki Kotorowskiego pognał Zając. Z dobrze zbudowanymi i zwinnymi obrońcami z Poznania nie miał lekkiego życia, ale i tak zaimponował każdemu na stadionie. Z Franciszkiem Smudą zapewne na czele. Ruch tymczasem nadal jest drużyną niepokonaną na własnym terenie. Na Cichej zdobył aż trzynaście spośród czternastu punktów.
Pod szatniami
[b]Rafał Grodzicki[/b] (obrońca Ruchu): Rozegraliśmy najlepszy mecz w tym sezonie. Z ekipami z czołówki gra się nam lepiej niż z tymi z dołu tabeli. Lubimy operować piłką, wymieniać ze sobą krótkie podania. To myśl trenerska Bogusława Pietrzaka. Uraz utrudniał mi grę, ale jakoś dałem radę.
[b]
Rafał Murawski [/b](pomocnik Lecha): Przespaliśmy pierwszą połowę, a w dodatku zagapiliśmy się przy sytuacjach, po których padły bramki. Ruch potem na niewiele pozwolił. Strzelaliśmy co prawda z dystansu, lecz piłka mijała światło bramki.
[b]Maciej Scherfchen[/b] (pomocnik Ruchu): Nie byliśmy faworytem. Pokazaliśmy jednak charakter. Wygraliśmy z czołowym zespołem w naszym kraju, któremu osobiście głośno kibicuję i życzę zdobycia mistrzostwa Polski.
[b]Tomasz Bandrowski [/b](pomocnik Lecha): Chcieliśmy szybko strzelić gola. Ten pośpiech nas zgubił. Piłkarze Ruchu walczyli jeden za drugiego. Szacunek dla nich.
[b]
Piotr Ćwielong[/b] (napastnik Ruchu): Bardziej chcieliśmy wygrać ten mecz. Wreszcie też zaczęło wychodzić to co ćwiczymy na treningach. Szkoda, że nie strzeliliśmy więcej goli.
Konferencja prasowa
[b]Franciszek Smuda[/b] (trener Lecha): Przegraliśmy mecz, którego nie musieliśmy przegrać, bo przez większość czasu mieliśmy piłkę pod kontrolą. Ruch grał dzisiaj bardziej agresywnie. „Niebiescy” chcieli udowodnić Lechowi, że są lepsi. Obawiałem się tego spotkania, po przerwie na kadrę. Zawsze tak jest, że zanim to „zapali”, to trochę czasu mija. Nie zwalam jednak winy na kadrę.
[b]Bogusław Pietrzak [/b](trener Ruchu): To było emocjonujące spotkanie. Większość czasu przeciwnik prowadził grę. Cieszymy się ze skuteczności, bo we wcześniejszych meczach były sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy. Dzięki temu meczowi zrobiliśmy duży krok do przodu.
[b]
Ruch Chorzów – Lech Poznań 2-0 (2-0)[/b]
1-0 – Brzyski, 16 min
2-0 – Nowacki, 30 min
[b]Ruch[/b]: Pilarz – Grzyb, Grodzicki (87. Adamski), Sadlok, Jakubowski – Nowacki, Baran, Zając, Scherfchen, Brzyski (90. Mizgajski) – Ćwielong (84. Nykiel).
Trener Bogusław Pietrzak.
[b]Lech[/b]: Kotorowski – Wojtkowiak, Bosacki, Arboleda, Wilk (75. Cueto) – Injac (46. Reiss), Bandrowski – Peszko (65. Rengifo), Murawski, Stilić – Lewandowski.
Trener Franciszek Smuda.
[b]Żółte kartki [/b]Pilarz - Wojtkowiak.
[b]Sędziował [/b]Adam Lyczmański (Bydgoszcz).
[b]Widzów[/b]: 9.000.
Ruch nie przestraszył się Lecha. Z niesłychaną motywacją zagrali Marcin Zając i Maciej Scherfchen. Obaj latem zostali w Poznaniu uznani za zbędnych. To „Szeryf” zainicjował najładniejszą akcję meczu. Podaniem do skrzydła uruchomił Wojciecha Grzyba. Kapitan chorzowskiego zespołu kilka razy próbował dośrodkować piłkę. Tym razem się udało, a wszystko sfinalizował Tomasz Brzyski do spółki z Marcinem Nowackim. Plasowany strzał „Brzytwy” był nie do obrony.
Nowacki tym meczem udowodnił, że wraca do formy. Znów rządził i dzielił w środku pola. Dobry występ przypieczętował bramką. – Scherfchen to fajny chłop, ale zbyt wolny na boisku. Nie pasuje do naszego stylu – stwierdził przed meczem trener gości Franciszek Smuda. „Szeryf” tymczasem rozprowadził kolejną akcję, tym razem szybką kontrę, którą celnym uderzeniem wykończył Nowacki. Wypełniony stadion przy Cichej znów ryknął z radości. Kibice przecierali oczy, bo Ruch wzniósł się na wyżyny, zaś Lech wydawał się być bezradny.
Zdały egzamin roszady Bogusława Pietrzaka. Szkoleniowiec Ruchu zaryzykował. Na środku pola wystawił 19-letniego Macieja Sadloka, a ten momentami grał jak ligowy „profesor”. Do linii pomocy został przesunięty Grzegorz Baran. Razem z Scherfchenem zneutralizowali oni zagrożenie ze strony Sławomira Peszki, Semira Stilicia i Rafała Murawskiego. Ten ostatni miał na początku drugiej odsłony świetną okazję, aby strzelić gola kontaktowego. Ruch grał w tym momencie w osłabieniu. Poza boiskiem opatrywany był Rafał Grodzicki. Murawski huknął z 11 metrów, lecz piłka minęła światło bramki.
Chorzowianie oddali w drugiej połowie inicjatywę Lechowi. Cofnęli się, czyhając na kontry. Kilka razy w stronę bramki Kotorowskiego pognał Zając. Z dobrze zbudowanymi i zwinnymi obrońcami z Poznania nie miał lekkiego życia, ale i tak zaimponował każdemu na stadionie. Z Franciszkiem Smudą zapewne na czele. Ruch tymczasem nadal jest drużyną niepokonaną na własnym terenie. Na Cichej zdobył aż trzynaście spośród czternastu punktów.
Pod szatniami
[b]Rafał Grodzicki[/b] (obrońca Ruchu): Rozegraliśmy najlepszy mecz w tym sezonie. Z ekipami z czołówki gra się nam lepiej niż z tymi z dołu tabeli. Lubimy operować piłką, wymieniać ze sobą krótkie podania. To myśl trenerska Bogusława Pietrzaka. Uraz utrudniał mi grę, ale jakoś dałem radę.
[b]
Rafał Murawski [/b](pomocnik Lecha): Przespaliśmy pierwszą połowę, a w dodatku zagapiliśmy się przy sytuacjach, po których padły bramki. Ruch potem na niewiele pozwolił. Strzelaliśmy co prawda z dystansu, lecz piłka mijała światło bramki.
[b]Maciej Scherfchen[/b] (pomocnik Ruchu): Nie byliśmy faworytem. Pokazaliśmy jednak charakter. Wygraliśmy z czołowym zespołem w naszym kraju, któremu osobiście głośno kibicuję i życzę zdobycia mistrzostwa Polski.
[b]Tomasz Bandrowski [/b](pomocnik Lecha): Chcieliśmy szybko strzelić gola. Ten pośpiech nas zgubił. Piłkarze Ruchu walczyli jeden za drugiego. Szacunek dla nich.
[b]
Piotr Ćwielong[/b] (napastnik Ruchu): Bardziej chcieliśmy wygrać ten mecz. Wreszcie też zaczęło wychodzić to co ćwiczymy na treningach. Szkoda, że nie strzeliliśmy więcej goli.
Konferencja prasowa
[b]Franciszek Smuda[/b] (trener Lecha): Przegraliśmy mecz, którego nie musieliśmy przegrać, bo przez większość czasu mieliśmy piłkę pod kontrolą. Ruch grał dzisiaj bardziej agresywnie. „Niebiescy” chcieli udowodnić Lechowi, że są lepsi. Obawiałem się tego spotkania, po przerwie na kadrę. Zawsze tak jest, że zanim to „zapali”, to trochę czasu mija. Nie zwalam jednak winy na kadrę.
[b]Bogusław Pietrzak [/b](trener Ruchu): To było emocjonujące spotkanie. Większość czasu przeciwnik prowadził grę. Cieszymy się ze skuteczności, bo we wcześniejszych meczach były sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy. Dzięki temu meczowi zrobiliśmy duży krok do przodu.
[b]
Ruch Chorzów – Lech Poznań 2-0 (2-0)[/b]
1-0 – Brzyski, 16 min
2-0 – Nowacki, 30 min
[b]Ruch[/b]: Pilarz – Grzyb, Grodzicki (87. Adamski), Sadlok, Jakubowski – Nowacki, Baran, Zając, Scherfchen, Brzyski (90. Mizgajski) – Ćwielong (84. Nykiel).
Trener Bogusław Pietrzak.
[b]Lech[/b]: Kotorowski – Wojtkowiak, Bosacki, Arboleda, Wilk (75. Cueto) – Injac (46. Reiss), Bandrowski – Peszko (65. Rengifo), Murawski, Stilić – Lewandowski.
Trener Franciszek Smuda.
[b]Żółte kartki [/b]Pilarz - Wojtkowiak.
[b]Sędziował [/b]Adam Lyczmański (Bydgoszcz).
[b]Widzów[/b]: 9.000.
Polecane
Ekstraklasa