Ruch - Lech 1-1. Malinowski "zastrzelił" wicemistrza Polski
21.07.2013
Wydarzenie
83. minuta. Po kolejnym wrzucie piłki z narożnika boiska przez Marka Zieńczuka w polu karnym zapanował chaos, a kiedy futbolówka "wyszła" poza pole karne, tam najtrzeźwiej zachował się Marcin Malinowski. Kapitan "Niebieskich" posłał niemal "pocisk" po ziemi, a Krzysztof Kotorowski okazał się bezradny przy potężnym i mierzonym strzale "Maliny". Inna sprawa, że piłka otarła się jeszcze o kolano Manuela Arboledy.
Bohater
Gracze Ruchu. Zaangażowanie i chęci, jakie zaprezentowali dziś piłkarze z Chorzowa pokazały, że Ruch naprawdę chce zająć pod koniec sezonu miejsce w grupie mistrzowskiej. Skazywani na walkę o utrzymanie "Niebiescy" nie byli wcale gorsi, a momentami nawet lepsi od wicemistrza Polski.
Rozczarowanie
Wykorzystywanie wrzutek Marka Zieńczuka. Gdyby "Niebiescy" wykazali się minimalnie większą skutecznością pod bramką Kotorowskiego, nie musieliby do końca drżeć o utrzymanie korzystnego remisu. Marek Zieńczuk zagrał wiele bardzo dobrych piłek w pole karne "Kolejorza", z tym że pozostali gracze nie potrafili zrobić z tego użytku.
Co ciekawego
- Przed meczem piłkarze Ruchu Chorzów skazywani byli na porażkę.
- W 17. minucie Vojo Ubiparip minął Bartłomieja Babiarza i huknął zza pola karnego prawą nogą - nie do obrony dla Krzysztofa Kamińskiego. Po tym uderzeniu goście prowadzili w Chorzowie 1-0.
- Słaby występ zaliczył Filip Starzyński. Młody zawodnik miał "napędzać" grę Ruchu, a tymczasem pierwszy mecz w nowym sezonie zakończył się dla niego falstartem.
- Do 60. minuty po stronie strzałów celnych Lech miał zapisaną liczbę "2", a Ruch "1".
- W drugiej połowie "Niebiescy" zdominowali gości z Poznania, zaledwie kilkakrotnie dopuszczając ich pod pole karne.
- W doliczonym czasie gry Hubert Wołąkiewicz został ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką. Warto podkreślić fakt, że oba napomnienia były zasłużone.
- W Chorzowie pojawiło się niespełna 600 fanów Lecha Poznań.
- Po meczu fani skandowali "Malina, Malina", na cześć ich bohatera - Marcina Malinowskiego.
- Zdobyty punkt bierzemy ze sporym szacunkiem - powiedział spokojnie po meczu Jacek Zieliński, trener Ruchu Chorzów.
- Malinowski zaliczył tym samym dwunaste trafienie w ekstraklasie.
83. minuta. Po kolejnym wrzucie piłki z narożnika boiska przez Marka Zieńczuka w polu karnym zapanował chaos, a kiedy futbolówka "wyszła" poza pole karne, tam najtrzeźwiej zachował się Marcin Malinowski. Kapitan "Niebieskich" posłał niemal "pocisk" po ziemi, a Krzysztof Kotorowski okazał się bezradny przy potężnym i mierzonym strzale "Maliny". Inna sprawa, że piłka otarła się jeszcze o kolano Manuela Arboledy.
Bohater
Gracze Ruchu. Zaangażowanie i chęci, jakie zaprezentowali dziś piłkarze z Chorzowa pokazały, że Ruch naprawdę chce zająć pod koniec sezonu miejsce w grupie mistrzowskiej. Skazywani na walkę o utrzymanie "Niebiescy" nie byli wcale gorsi, a momentami nawet lepsi od wicemistrza Polski.
Rozczarowanie
Wykorzystywanie wrzutek Marka Zieńczuka. Gdyby "Niebiescy" wykazali się minimalnie większą skutecznością pod bramką Kotorowskiego, nie musieliby do końca drżeć o utrzymanie korzystnego remisu. Marek Zieńczuk zagrał wiele bardzo dobrych piłek w pole karne "Kolejorza", z tym że pozostali gracze nie potrafili zrobić z tego użytku.
Co ciekawego
- Przed meczem piłkarze Ruchu Chorzów skazywani byli na porażkę.
- W 17. minucie Vojo Ubiparip minął Bartłomieja Babiarza i huknął zza pola karnego prawą nogą - nie do obrony dla Krzysztofa Kamińskiego. Po tym uderzeniu goście prowadzili w Chorzowie 1-0.
- Słaby występ zaliczył Filip Starzyński. Młody zawodnik miał "napędzać" grę Ruchu, a tymczasem pierwszy mecz w nowym sezonie zakończył się dla niego falstartem.
- Do 60. minuty po stronie strzałów celnych Lech miał zapisaną liczbę "2", a Ruch "1".
- W drugiej połowie "Niebiescy" zdominowali gości z Poznania, zaledwie kilkakrotnie dopuszczając ich pod pole karne.
- W doliczonym czasie gry Hubert Wołąkiewicz został ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką. Warto podkreślić fakt, że oba napomnienia były zasłużone.
- W Chorzowie pojawiło się niespełna 600 fanów Lecha Poznań.
- Po meczu fani skandowali "Malina, Malina", na cześć ich bohatera - Marcina Malinowskiego.
- Zdobyty punkt bierzemy ze sporym szacunkiem - powiedział spokojnie po meczu Jacek Zieliński, trener Ruchu Chorzów.
- Malinowski zaliczył tym samym dwunaste trafienie w ekstraklasie.
Polecane
Ekstraklasa