Ruch - Lech 1-0. Łukasz Janoszka wreszcie wykonał kołyskę
07.11.2010
"Niebiescy" oglądali czwartkowy mecz Lecha z Manchesterem City, lecz wcale się nie przestraszyli rywali. Podjęli walkę bez kompleksów. Efekt? Przy Cichej znów było ciekawie. Zarówno pod jedną, jak i drugą bramką. Kibicom Ruchu mocniej zabiło serce, kiedy strzelał głową Łukasz Janoszka. Jego dwie próby z pierwszej połowy jedynie postraszyły Jasmina Buricia. Bramkarz gości miał również sporo szczęścia,gdy bezpośrednio z rzutu rożnego próbował go zaskoczył Gabor Straka. Słowak próbował wkręcił piłkę bezpośrednio z narożnika. Trafił jednak w poprzeczkę.
Lech nie pozostawał dłużny. Gorąco się zrobiło, kiedy piłka frunęła w kierunku osamotnionego Jakuba Wilka. Pomocnik zespołu z Poznania miał przed sobą tylko Matko Perdijicia, lecz popełnił prosty błąd przy przyjęciu i szansę zmarnował. Chorwat strzegący bramki Ruchu dobrze spisał się przy strzałach jego kolegów. Między innymi Semira Stilicia. Należy jednak Perdijiciowi wypomnieć dwie mniej pewne interwencje. Skończyło się na strachu.
Najgroźniej pod bramką Ruchu było po rzucie rożnym. Do dośrodkowanej piłki dopadł Jacek Kiełb i skierował ją w kierunku dalszego słupka. Chorzowian uratował Michał Pulkowski, ustawiony na linii bramkowej. Okazało się potem, że dobrze wykonany korner to im dał zwycięstwo. Za Pulkowskiego wszedł na plac gry Andrej Komac. I to Słoweniec dograł piłkę z rożnego na tyle dobrze, że dopadł do niej Łukasz Janoszka.
22-latek zdobytego gola uczcił wykonaniem kołyski dla swojego syna. "Ecik" czekał od kilkunastu dni na taką możliwość, gdyż Ruch ostatnio skutecznością nie imponował. Z Lechem grał jednak znacznie lepiej niż z Koroną Kielce czy Arką Gdynia. Po zdobyciu bramki stworzył sobie kolejne okazje. Najlepszą miał ponownie Janoszka. Zmarnował ją. Co gorsza, kilka minut później doznał kontuzji i potrzebna była zmiana.
Na szczęście dla Ruchu do końcowego gwizdka niewiele się już zmieniło. Dzięki temu "Niebiescy" znacznie poprawili swoją sytuację w tabeli, odskakując już na pięć punktów Lechowi.
Lech nie pozostawał dłużny. Gorąco się zrobiło, kiedy piłka frunęła w kierunku osamotnionego Jakuba Wilka. Pomocnik zespołu z Poznania miał przed sobą tylko Matko Perdijicia, lecz popełnił prosty błąd przy przyjęciu i szansę zmarnował. Chorwat strzegący bramki Ruchu dobrze spisał się przy strzałach jego kolegów. Między innymi Semira Stilicia. Należy jednak Perdijiciowi wypomnieć dwie mniej pewne interwencje. Skończyło się na strachu.
Najgroźniej pod bramką Ruchu było po rzucie rożnym. Do dośrodkowanej piłki dopadł Jacek Kiełb i skierował ją w kierunku dalszego słupka. Chorzowian uratował Michał Pulkowski, ustawiony na linii bramkowej. Okazało się potem, że dobrze wykonany korner to im dał zwycięstwo. Za Pulkowskiego wszedł na plac gry Andrej Komac. I to Słoweniec dograł piłkę z rożnego na tyle dobrze, że dopadł do niej Łukasz Janoszka.
22-latek zdobytego gola uczcił wykonaniem kołyski dla swojego syna. "Ecik" czekał od kilkunastu dni na taką możliwość, gdyż Ruch ostatnio skutecznością nie imponował. Z Lechem grał jednak znacznie lepiej niż z Koroną Kielce czy Arką Gdynia. Po zdobyciu bramki stworzył sobie kolejne okazje. Najlepszą miał ponownie Janoszka. Zmarnował ją. Co gorsza, kilka minut później doznał kontuzji i potrzebna była zmiana.
Na szczęście dla Ruchu do końcowego gwizdka niewiele się już zmieniło. Dzięki temu "Niebiescy" znacznie poprawili swoją sytuację w tabeli, odskakując już na pięć punktów Lechowi.
Polecane
Ekstraklasa