Ruch - Lech 0-4. Defensywa "Niebieskich" nadal dziurawa

24.02.2013
Nie takiego powrotu do Ruchu Chorzów spodziewał się Marcin Baszczyński. Obrońca najpierw sprezentował gola Bartoszowi Ślusarskiemu, a w drugiej połowie... pokonał własnego bramkarza.
<strong><strong>Wydarzenie</strong>
</strong>Jak wytłumaczyć to, co zrobił Marcin Baszczyński zaraz na początku spotkania? Powracający po prawie 13 latach na Cichą obrońca, najpierw fatalnie zagrał wprost pod nogi zawodnika Lecha, później odpuścił krycie Bartosza Ślusarskiego, który otrzymał podanie od, debiutującego w polskiej lidze, Kaspera Hamalainena. Snajper "Kolejorza" znalazł się w sytuacji sam na sam z Michalem Peskoviciem, którego bez trudu pokonał.<strong>

Bohater</strong>
Jesienią piłkarzom Ruchu mocno dał się we znaki debiutujący Gergo Lovrencsics, dzisiaj w zespole Lecha wyróżniał się inny dopiero co sprowadzony piłkarz - Kasper Hamalainen miał udział przy&nbsp;trzech bramkach. To on podawał Ślusarskiemu, to on wrzucał piłkę z rzutu rożnego, gdy po ogromnym zamieszaniu w polu karnym, gola z półobrotu zdobył Marcin Kamiński, a także zdobył czwartego gola dla gości. Fin konstruował większość akcji ofensywnych poznaniaków.

<strong>Rozczarowanie</strong>
Na naszych łamach Wojciech Grzyb wspomniał, że zrobił analizę gry obronnej Ruchu. Będzie się chyba musiał nią podzielić ze szkoleniowcami bowiem "Niebiescy" w defensywie w dalszym ciągu spisują się fatalnie. Błąd w ustawieniu przy bramce Ślusarskiego nie był jedynym w dzisiejszym meczu. Dużo mylił się Żeljko Djokić, którego trener Jacek Zieliński zmienił w przerwie. Idealnym podsumowaniem spotkania jest bramka na 0-3. Po wrzutce Łukasza Teodorczyka do piłki dopadł... Baszczyński i w - wydawało się niegroźnej sytuacji - wpakował piłkę do własnej siatki. "Baszczu" chyba zapomniał, że już nie gra z Teodorczykiem w jednym zespole...

<strong>Co ciekawego:</strong>
- Ruch obudził się dopiero po 10 minutach. Wtedy to, po rzucie wolnym Marka Zieńczuka i zamieszaniu w polu karnym, piłka trafiła do Łukasza Tymińskiego, który uderzył bardzo dobrze. Równie dobrze spisał się jednak Jasmin Burić.

- Udaną interwencją, kilka minut później, popisał się także Pesković. Słowak obronił strzał Aleksandra Tonewa z około 11 metra. Chwilę później bramkarzowi dopisało szczęście - dobijać chciał Ślusarski, ale zrobiło to niecelnie.

- Wszyscy zastanawiali się, czy na pierwsze spotkanie będzie gotowy Pavel Szultes. Był i wyszedł w podstawowym składzie. W pierwszej połowie miał jedną sytuację bramkową, jednak zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału.

- W drugiej połowie pierwsi groźniej zaatakowali gospodarze. Jankowski, po błędzie Kebby Ceesay'a, zmarnował jednak sytuację, będąc oko w oko z Buriciem.

- Cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry, świetną piłkę wyłożył Hamalainenowi Teodorczyk. Fin wyszedł na czystą pozycję i pięknym podkręconym strzałem pokonał bramkarza Ruchu.

- W dzisiejszym spotkaniu w barwach pierwszej drużyny Ruchu zadebiutowali Martin Konczkowski i Łukasz Tymiński. Dla tego pierwszego było to także premierowy występ w ekstraklasie. W drugiej połowie na boisku pojawił się Robert Chwastek, kolejny debiutant.

- Nie byli to jedyni debiutanci. Przy Cichej pierwszy raz w rolę stadionowego spikera wcielił się Jakub Kurzela.

- Spotkanie z trybun oglądał selekcjoner reprezentacji Polski, Waldemar Fornalik.

- Lech wygrał przy Cichej pierwszy raz od 2010. Wówczas poznaniacy wygrali 2-1 i zdobyli mistrzostwo Polski.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również