Ruch - Korona 2-1. Trudne zwycięstwo

01.12.2015
"Niebiescy" po bardzo wyrównanym meczu pokonali Koronę Kielce 2-1. Mecz był emocjonujący zwłaszcza w drugiej połowie, kiedy to oba zespoły miały po kilka okazji do zdobycia kolejnych bramek.
Rafał Rusek/Press Focus
Wydarzenie

W 42 minucie chorzowianie przeprowadzili ciekawą akcję. Dośrodkowanie z prawej strony trafiło do Iwańskiego, który jednak nie potrafił opanować piłki, lecz ze względu na nieporadność obrońców gości, ta znów trafiła do pomocnika Ruchu, który strzałem z kilku metrów nie dał szans Małkowskiemu. Bramka na 1-0 zmusiła ekipę z Kielc do bardziej ofensywnej gry w drugiej połowie.

Bohater

Martin Konczkowski wrócił na boisko po 3 tygodniach przerwy i jego pojawienie się w pierwszym składzie było sporym zaskoczeniem. Trener Fornalik wiedział jednak co robi stawiając na "Koncziego". 22-letni obrońca był bardzo aktywny w ofensywie, a w drugiej połowie ratował swój zespół przed utratą bramki. Konczkowski dwukrotnie w beznadziejnych sytuacjach blokował strzały piłkarzy Korony, które prawdopodobnie wpadłyby do bramki.

Rozczarowanie

Mateusz Cichocki nie ma najlepszej passy. W Gliwicach zaliczył "swojaka". Dziś także nie był ostoją defensywy. Często kiepsko ustawiony, zdarzyły mu się "puste przeloty", gdyby nie koledzy z defensywy, a zwłaszcza "Konczi", Ruch mógł dziś stracić 3 punkty.

Co ciekawego?

- Z okazji zbliżającej się Barbórki piłkarzy na boisko wyprowadziły dzieciaki w tradycyjnych Śląskich strojach.

- Fani korony mocno się mobilizowali na wyjazd do Chorzowa, ale ostatecznie przyjechała ich garstka

- W pierwszych 15 minutach "Niebiescy" mieli dwie dobre okazje na objęcie prowadzenia. Najpierw Łukasz Surma uderzył obok bramki, a chwilę później z dystansu przymierzył Iwański, lecz on także nie trafił w bramkę

- Poza tymi sytuacjami niewiele się działo na boisku. Jeden ze zniecierpliwionych kibiców ok 40 minuty krzyknął "Obudzicie się wreszcie? Mie sie spać chce". No i obudzili się. Chwilę później Ruch strzelił na 1-0, a w drugiej połowie oglądaliśmy już bardzo ciekawy mecz.

- W 48 minucie Gabovs z prawej strony wycofał piłkę na 5 metr do Pawłowskiego, ten w idealnej sytuacji nie trafił czysto w piłkę, ale ta szczęśliwie została pod jego nogami i ostatecznie pokonał Putnockiego

- Na odpowiedź Ruchu nie trzeba było długo czekać. W 51 minucie Stępiński dostał świetna piłkę na 11 metr od Konczkowskiego, lecz uderzył minimalnie obok. Chwilę później jednak pokonał Małkowskiego. Z rzutu rożnego dośrodkował Patryk Lipski, piłka trafiła wprost na głowę "Stępla", który przymierzył idealnie w górny róg.

- Po golu na 2-1 oba zespoły miały kilka okazji, lecz "Niebieskim" brakowało zdecydowania, a Korona trafiała głównie w Konczkowskiego.

- W końcówce kibice byli już raczej spokojni o wynik. Ruch utrzymywał się przy piłce i miał nawet okazje by "zamknąć" mecz.

- Korona do dzisiejszego meczu straciła na wyjazdach tylko 2 gole, "Niebiescy" podwoili więc ich konto strat

Ruch - Korona 2-1 (1-0)

1-0 Iwański, 42 min.
1-1 Pawłowski, 48 min.
2-1 Stępiński (głową), 53 min.

Ruch: Putnocky - Konczkowski, Grodzicki, Cichocki, Koj - Mazek, Surma, Iwański, Lipski, Zieńczuk (79' Podgórski) - Stępiński (84' Efir)

Korona: Małkowski - Gabovs, Dejmek, Wilusz, Sylwestrzak - Zając (46' Sierpina), Jovanović, Grzelak (70' Cebula), Aankour (76' Sobolewski), Pawłowski - Cabrera

Żółte kartki : Lipski - Sylwestrzak, Gabovs

Sędzia : Paweł Gil (Lublin)
źródło: SportSlaski.pl
autor: Michał Piwoński

Przeczytaj również