Ruch - Korona 0-0. Kielczanie jako pierwsi wywieźli punkt z Cichej

28.11.2009
Najsłabszy mecz w tym sezonie przy Cichej. "Niebiescy" przespali pierwszą odsłonę i powinni być zadowoleni, że nie stracili w tym okresie bramki. - Potem zabrakło szczęścia - mówił Maciej Sadlok.
Cichymi bohaterami spotkania zostali bramkarze. Obaj zachowali czyste konta. Przed pierwszym gwizdkiem namiętni gracze zakładów bukmacherskich obstawiali, że w tym meczu padną przynajmniej trzy bramki. Korona tymczasem wywiozła jako pierwsza punkty z Chorzowa, choć ma najbardziej dziurawą obronę w całej lidze. - Dotąd tylko raz udało się nam zagrać na zero z tyłu. Cały zespół zapracował na to, aby uczynić to po raz drugi. Przepisem była konsekwencja i zneutralizowanie środka pola, odcięcie od podań Andrzeja Niedzielana - zdradził założenia Zbigniew Małkowski.

Pod jego bramką niemal przez całą pierwszą połowę wiało nudą. Na samym początku dobre podanie otrzymał Niedzielan. Nie trafił w światło bramki. Dośrodkowywał Brzyski, który przed przerwą uderzał jeszcze minimalnie niecelnie z rzutu wolnego. I to wszystko, jeśli chodzi o pierwsze 45 minut, kiedy zdecydowanie warunki dyktowała Korona. Ładnymi paradami kilka razy popisał się Krzysztof Pilarz. - Przespaliśmy ten okres gry. Było za dużo strat w środku pola. Najtrudniejszy strzał? Ediego z dystansu. Uderzył naprawdę ładnie, a i moja interwencja mogła się chyba z boku podobać - ocenił bramkarz "Niebieskich".

Edi był zdecydowanie najgroźniejszy. - Serce mocniej zabiło, kiedy trafił w poprzeczkę - przyznał Maciej Sadlok, najlepszy w zespole z Cichej. Słabiej zagrali Grzyb, Baran, czy Janoszka. Ożywienie wniosło wprowadzenie Marcina Zająca. - Korona zagrała zupełnie inaczej niż w meczach, które analizowaliśmy. Zadziałała najwyraźniej zmiana trenera - wskazał "Kicaj".

Zobacz najładniejsze akcje z meczu Ruchu z Koroną >

Marcin Sasal, nowy szkoleniowiec kielczan, zasiadł na trybunach. Nie zdążył przeprowadzić treningu, ale poprowadził odprawę. Nieopodal niego zasiadł Franciszek Smuda, selekcjoner reprezentacji. Goli w Chorzowie jednak nie zobaczył. - Korona w drugiej połowie nie miała wiele do powiedzenia, atakowaliśmy skrzydłami, ale zabrakło szczęścia - westchnął Sadlok. Najlepszej okazji nie wykorzystał Straka, który przy dobitce strzału Nykiela trafił w Małkowskiego.

Konferencja prasowa

Marcin Gawron (trener Korony): Chłopaki wytrzymali presję psychiczną. Cieszę się ze zdobytego punktu, chociaż w pierwszej połowie stworzyliśmy sobie kilka klarownych sytuacji, które powinniśmy wykorzystać. Przyjechaliśmy, aby przede wszystkim nie stracić bramki, bo to, co graliśmy do tej pory w obronie można nazwać katastrofą.

Waldemar Fornalik (trener Ruchu): Spodziewaliśmy się tego, że w tym tygodniu w Kielcach będą pracowali nad poprawą gry w defensywie. My przy naszej dość wolnej grze w pierwszej połowie mieliśmy problem z przebiciem się pod bramkę Korony. Na początku były groźne dośrodkowania, ale to wszystko. Ważne też, że nie straciliśmy bramki w tej pierwszej połowie. W drugiej po pewnej korekcie w ustawieniu już trochę lepiej to wyglądało. Mieliśmy piłkę meczową Straki. Ten remis przyjmujemy pozytywnie, bo meczu, którego nie można wygrać, trzeba zremisować.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również