Ruch - Jagellonia 1-1. Remis na koniec słabej jesieni
07.12.2012
Wydarzenie
Ostatni mecz Arkadiusza Piecha. Jego kontrakt wygasa z końcem sezonu. Ruch ma zatem zimą ostatnią szansę, aby na nim zarobić. Jego sprzedaż zapowiedział prezes Dariusz Smagorowicz. Dziś Piech robił co mógł, aby na pożegnanie strzelić gola. Kibicom wydawało się nawet, że strzelił gola, ale trafienie to zostało przypisane Rafałowi Grzybowi, jako samobójcze. Potem Piech uderzał na bramkę "Jagi" w pełnym biegu - wprost w Jakuba Słowika. Bramkarz nie miałby nic do powiedzenia, gdyby piłka wpadła do siatki po uderzeniu napastnika Ruchu w drugiej połowie. Uderzenie było potężne, lecz nieznacznie minęło okienko bramki gości. Najwięcej kontrowersji wzbudziła sytuacja, kiedy Piech dopiął swego, lecz sędziowie dopatrzyli się pozycji spalonej.
Bohater
Michal Peskovic. W czwartej minucie doliczonego czasu gry uratował Ruch przed porażką. Jagiellonia przeprowadziła błyskawiczny atak. Maciej Sadlok nie zdołał zatrzymać rywala i ten oddał strzał. Piłka wpadałby do siatki, gdyby nie intuicyjna interwencja Peskovicia.
Rozczarowanie
Tomasz Bandrowski. Dwukrotnie sfaulował w okolicach środka boiska. I dwukrotnie został ukarany przez arbitra żółtymi kartkami. Na kwadrans przed końcem zawodów musiał opuścić boisko. Osłabił swój zespół krótko p tym, jak "Jaga" doprowadziła do wyrównania.
Co ciekawego
- Na zakończenie rozgrywek w tym roku, kibice Ruchu zobaczyli mecz przy temperaturze -6 stopni Celsjusza. Warunki atmosferyczne miały zapewne wpływ na to, że akcja biletów po 5 złotych przyniosła mizerny skutek.
- Nie strzelił gola Tomasz Frankowski, choć w jednej z akcji minął już Michala Peskovica. Pozostało skierować piłkę do pustej bramki z ostrego kąta. Ta sztuka "Frankowi" się nie udała.
- Na listę strzelców wpisał się za to inny eks-reprezentant Polski, a więc Euzebiusz Smolarek. Potrzebował on nieco ponad dziesięciu minut gry, by zaznaczyć swoją obecność na boisku.
- Do Chorzowa przybyła grupa kibiców Jagiellonii. Stanęli oni w jednym z sektorów kibiców Ruchu i kilkoma okrzykami oznajmili światu, że są ze swoim klubem zawsze i wszędzie.
- Zaskoczyli wszystkich najzagorzalsi sympatycy Ruchu, kiedy w końcówce spotkania... ściągnęli kurtki, bluzy i śpiewali rozebrani do pasa.
- Bramkowe szanse w drugiej połowie mieli dwaj obrońcy zespołu z Chorzowa: Żeljko Djokić i Piotr Stawarczyk.
Ostatni mecz Arkadiusza Piecha. Jego kontrakt wygasa z końcem sezonu. Ruch ma zatem zimą ostatnią szansę, aby na nim zarobić. Jego sprzedaż zapowiedział prezes Dariusz Smagorowicz. Dziś Piech robił co mógł, aby na pożegnanie strzelić gola. Kibicom wydawało się nawet, że strzelił gola, ale trafienie to zostało przypisane Rafałowi Grzybowi, jako samobójcze. Potem Piech uderzał na bramkę "Jagi" w pełnym biegu - wprost w Jakuba Słowika. Bramkarz nie miałby nic do powiedzenia, gdyby piłka wpadła do siatki po uderzeniu napastnika Ruchu w drugiej połowie. Uderzenie było potężne, lecz nieznacznie minęło okienko bramki gości. Najwięcej kontrowersji wzbudziła sytuacja, kiedy Piech dopiął swego, lecz sędziowie dopatrzyli się pozycji spalonej.
Bohater
Michal Peskovic. W czwartej minucie doliczonego czasu gry uratował Ruch przed porażką. Jagiellonia przeprowadziła błyskawiczny atak. Maciej Sadlok nie zdołał zatrzymać rywala i ten oddał strzał. Piłka wpadałby do siatki, gdyby nie intuicyjna interwencja Peskovicia.
Rozczarowanie
Tomasz Bandrowski. Dwukrotnie sfaulował w okolicach środka boiska. I dwukrotnie został ukarany przez arbitra żółtymi kartkami. Na kwadrans przed końcem zawodów musiał opuścić boisko. Osłabił swój zespół krótko p tym, jak "Jaga" doprowadziła do wyrównania.
Co ciekawego
- Na zakończenie rozgrywek w tym roku, kibice Ruchu zobaczyli mecz przy temperaturze -6 stopni Celsjusza. Warunki atmosferyczne miały zapewne wpływ na to, że akcja biletów po 5 złotych przyniosła mizerny skutek.
- Nie strzelił gola Tomasz Frankowski, choć w jednej z akcji minął już Michala Peskovica. Pozostało skierować piłkę do pustej bramki z ostrego kąta. Ta sztuka "Frankowi" się nie udała.
- Na listę strzelców wpisał się za to inny eks-reprezentant Polski, a więc Euzebiusz Smolarek. Potrzebował on nieco ponad dziesięciu minut gry, by zaznaczyć swoją obecność na boisku.
- Do Chorzowa przybyła grupa kibiców Jagiellonii. Stanęli oni w jednym z sektorów kibiców Ruchu i kilkoma okrzykami oznajmili światu, że są ze swoim klubem zawsze i wszędzie.
- Zaskoczyli wszystkich najzagorzalsi sympatycy Ruchu, kiedy w końcówce spotkania... ściągnęli kurtki, bluzy i śpiewali rozebrani do pasa.
- Bramkowe szanse w drugiej połowie mieli dwaj obrońcy zespołu z Chorzowa: Żeljko Djokić i Piotr Stawarczyk.
Polecane
Ekstraklasa