Ruch - Esbjerg fB 0-0. Zabrakło tylko bramki

31.07.2014
W dzisiejszej konfrontacji „Niebieskich” z gośćmi z Danii, Ruch zagrał tak jak byśmy tego chcieli. Z ambicją, zaangażowaniem, konsekwentnie i uparcie dążąc do celu, jakim było zwycięstwo. Niestety wygrać się ostatecznie nie udało, a to stawia chorzowian w niełatwej sytuacji przed wyjazdowym rewanżem.
Norbert Barczyk/pressfocus.pl
Wydarzenie
Świadkami największego zamieszania pod bramką gości byliśmy tak naprawdę w czasie ostatnich 8 minut gry. Najpierw groźny strzał Zieńczuka, chwilę później lob Szewczyka w słupek, wreszcie, po podaniu Efira, Szewczyk uderza nad bramką. Może gdyby wcześniej Ruch stworzył sobie proporcjonalną ilość sytuacji, jak to miało miejsce w samej końcówce, mielibyśmy jednak nieco inny rezultat.  

Bohater
Właściwie to dwóch. Na wyróżnienie zasługują bowiem obaj rezerwowi, których wpuścił na boisko Jan Kocian. Sporo zamieszania w szeregach Duńczyków wprowadził zmieniający Grzegorza Kuświka, Michał Szewczyk. Równie pożyteczny był jego imiennik - Efir. Szkoda, że ten duet pojawił się na boisku dopiero w trakcie ostatniego kwadransa meczu...

Rozczarowanie
Cała chorzowska drużyna zagrała tak naprawdę bardzo dobre spotkanie. Tym, co rozczarowuje jest więc jedynie fakt, że w takim występie nie udało się zdobyć gola. To może sporo kosztować „Niebieskich” w ostatecznym rozrachunku. 

Co ciekawego
- W pierwszej połowie Ruch miał parę sytuacji, po których mogła paść bramka. Najdłużej zapamiętamy jednak strzał z powietrza Łukasza Surmy w 22. minucie oraz akcję Grzegorza Kuświka z Jakubem Kowalskim z minuty 38. Po uderzeniu tego ostatniego słowacki bramkarz Esbjerg sparował futbolówkę na rzut rożny. 

- W 50. minucie powinno być 1-0 dla „Niebieskich” ale Piotr Stawarczyk z kilku metrów uderzył wprost w Martina Dubravkę.

- Mecz z Esbjerg fB był dla Ruchu siódmą w historii konfrontacją z rywalem klubowym z Danii. I równocześnie drugim remisem, przy czterech wygranych oraz jednej porażce.
źródło: własne
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również