Ruch - Cracovia 2-0. Bracia w roli kapitanów, szczęśliwy ten młodszy

19.09.2009
Uczeń przechytrzył mistrza! Waldemar Fornalik uczył się piłki od Oresta Lenczyka, a dzisiaj jego Ruch wygrał z Cracovią. Kibice "Niebieskich" uszanowali pamięć tragicznie zmarłych górników.
Oba zespoły na boisko wyprowadzili bracia! Arkadiusz założył kapitańską opaskę Cracovii po dłuższej przerwie, zaś Grzegorz sprawuje zaszczytną funkcję  w Ruchu od niedawna. - Zmazaliśmy plamę z Bełchatowa. Cieszę się, że wyprowadziłem kolegów na Cichej i wygraliśmy ten mecz - zacierał ręce młodszy z Baranów. Znacznie mniej powodów do radości miał drugi z rodu. - Brat zagrał dobrze, jego zespół również, za to ja wypadłem... tragicznie - kręcił głową Arkadiusz, niepocieszony pomocnik Cracovii. Goście pozostawili za sobą dobre wrażenie, lecz nie wystarczyło to, aby podtrzymać korzystną serię. Orest Lenczyk zaznał pierwszej porażki. I to na stadionie, na którym wygrywał wielokrotnie, prowadząc "Niebieskich".

Dziś pojętnym uczniem okazuje się Waldemar Fornalik. Szkoleniowiec Ruchu dokonał trzech zmian w porównaniu z poprzednim spotkaniem, sadzając na ławce Balaża, Nowackiego i Scherfchena. Posunięcie wypaliło. Nie było w zespole z Chorzowa słabych ogniw. Po akcji Niedzielana z Sobiechem (ten duet "rozklepał" obronę rywali kilka razy!), chorzowian na prowadzenie wyprowadził Grzyb. - Piłka po moich strzałach trafiała w światło bramki, lecz Merda bronił świetnie. Dopiero kiedy mi... zeszła z nogi, zatrzepotała w siatce - uśmiechnął się strzelec.

Łukasz Merda na Cichej zadebiutował w barwach "Pasów". Były bramkarz Podbeskidzia nie miał po końcowym gwizdku powodów do zadowolenia. - Bo ich nie może być, skoro ten sport polega na zdobywaniu punktów i bramek. My stworzyliśmy sobie zdecydowanie za mało sytuacji, aby myśleć o korzystnym wyniku. Trener nie będzie zadowolony - westchnął Merda, który skapitulował w sobotę łącznie dwa razy. Gdyby jednak nie on, to wynik mógłby być wyższy. - Cracovia przegrała najniższym wymiarem kary - ocenił Grzegorz Baran.

Fantastycznie z dystansu strzelał Grzyb. Pięknie przymierzył z wolnego Brzyski. Za każdym razem Merda ratował gości efektownymi paradami. Za sprawą wyjść z bramki wygrał też dwa pojedynki sam na sam z Andrzejem Niedzielanem. "Wtorek" raz okazał się jednak lepszy. Nie dość, że strzelił gola, to jeszcze harował na całej szerokości boiska i był nieuchwytny dla obrońców. Kibice to docenili, najpierw skandując nazwisko, a następnie żegnając owacją na stojąco, kiedy w końcówce był zmieniany.

- Mimo 30 lat, ja się dopiero rozgrzewam z meczu na mecz - uśmiechnął się Niedzielan. A wracając do Baranów, to zdjęcie z losowania stron boiska przez dwóch kapitanów pewnie szybko zostanie wklejona do rodzinnego albumu. - Tata był na meczu. On się zajmuje takimi sprawami - zdradził Grzegorz.

Konferencja prasowa

Orest Lenczyk (trener Cracovii): - Zbyt łatwo przegraliśmy ten mecz. Bramki stracone w sposób niefrasobliwy. Jeżeli wykonywaliśmy 8-10 rzutów rożnych to jest potwierdzeniem, że chcieliśmy tutaj co najmniej nie przegrać. Siła ognia była w tym meczu za mała, aby pokusić się o korzystny wynik.

Waldemar Fornalik (trener Ruchu): - Bardzo cieszymy się z tego zwycięstwa, bo drużyna zagrała jedno z najlepszych spotkań w tej rundzie. Cracovia wcale nie grała słabo. Stworzyli najwięcej sytuacji spośród tych zespołów, które tutaj były.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również