Ruch Chorzów nie wykorzystał szansy. "Biorę ten punkt z zadowoleniem"
08.08.2011
Trener Ruchu po meczu żałował, że jego zespół w pierwszej połowie nie podwyższył prowadzenia. A okazje ku temu miał. - Przy stanie 2-1 wyprowadziliśmy wzorową kontrę i gdybyśmy zdobyli bramkę, to wynik mógłby być dla nas bardziej korzystny - przypomniał Fornalik. - Warunki sprzyjały szybkiej grze. Zwłaszcza pierwsza odsłona była ciekawa - dodał.
- O ile po pierwszej połowie z rezultatu nie byłem zadowolony, tak po drugiej biorę ten punkt z zadowoleniem. Wywieźliśmy go z trudnego terenu. Korona potwierdziła to, co zagrała w Krakowie - stwierdził szkoleniowiec "Niebieskich".
- Popełniliśmy zbyt wiele prostych błędów w obronie. Na szczęście padły tylko dwie bramki dla przeciwnika. Za drugą połowę należy pochwalić mój zespół. Były fragmenty rewelacyjnej gry. Mieliśmy w tej odsłonie więcej sytuacji, ale w piłce tak jest, że mogliśmy jeszcze ten mecz przegrać - ocenił spotkanie trener Korony, Leszek Ojrzyński.
Remis sprawił, że zarówno piłkarze Korony jaki i Ruchu nie wykorzystali okazji, by wskoczyć na pozycję lidera ekstraklasy. - Trudno wybrzydzać. Sądzę, że wynik jest sprawiedliwy. Mówiąc pół żartem, pół serio, to najpierw Korona, a potem my przez moment na tym pierwszym miejscu byliśmy - uśmiechnął się Fornalik.
- O ile po pierwszej połowie z rezultatu nie byłem zadowolony, tak po drugiej biorę ten punkt z zadowoleniem. Wywieźliśmy go z trudnego terenu. Korona potwierdziła to, co zagrała w Krakowie - stwierdził szkoleniowiec "Niebieskich".
- Popełniliśmy zbyt wiele prostych błędów w obronie. Na szczęście padły tylko dwie bramki dla przeciwnika. Za drugą połowę należy pochwalić mój zespół. Były fragmenty rewelacyjnej gry. Mieliśmy w tej odsłonie więcej sytuacji, ale w piłce tak jest, że mogliśmy jeszcze ten mecz przegrać - ocenił spotkanie trener Korony, Leszek Ojrzyński.
Remis sprawił, że zarówno piłkarze Korony jaki i Ruchu nie wykorzystali okazji, by wskoczyć na pozycję lidera ekstraklasy. - Trudno wybrzydzać. Sądzę, że wynik jest sprawiedliwy. Mówiąc pół żartem, pół serio, to najpierw Korona, a potem my przez moment na tym pierwszym miejscu byliśmy - uśmiechnął się Fornalik.
Polecane
Ekstraklasa