Ruch Chorzów jak... reprezentacja Hiszpanii

05.08.2014
- W ich podświadomości tkwi myśl: nie mam konkurencji w kadrze. Przecież po 1-2 treningach widać, czy nowy nabytek ma umiejętności wystarczające do zastąpienia mnie - mówi o piłkarzach Ruchu Albin Wira.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Ruch Chorzów po trzech ligowych meczach ma na koncie zero punktów. Jednej z legend Ruchu, obecna drużyna "Niebieskich" przypomina... reprezentację Hiszpanii! Poważnie. Vicente del Bosque też przyzwyczaił się do nazwisk. Nie stworzył realnej alternatywy dla zawodników, którzy stanowili kręgosłup drużyny w poprzednim sezonie, decydowali o jej obliczu i sukcesie w postaci trzeciego miejsca. Mam na myśli Surmę, Zieńczuka, Malinowskiego, Kuświka i jeszcze paru innych - mówi Albin Wira.

Jego zdaniem, to nie piłkarze odpowiadają za taki stan rzeczy. - To są profesjonaliści; nie odpuścili żadnego dnia przygotowań, i nie spoczywają dziś na laurach. Natomiast - po pierwsze - trudno nawet w kategoriach psychologicznych nieść na barkach odpowiedzialność za wynik przez kilka kolejnych sezonów. Po drugie zaś - na pewno w ich podświadomości tkwi myśl: nie mam konkurencji w kadrze. Przecież po 1-2 treningach widać, czy nowy nabytek ma umiejętności wystarczające do zastąpienia mnie, czy mogę czuć się dość pewnie - uważa.

Ze zdaniem Wiry zgadza się inna wybitna postać chorzowskiego klubu. - Nie można opierać gry tylko na tych najstarszych piłkarzach, jak Malinowski, Surma czy Zieńczuk. Oglądałem mecz z Podbeskidziem i byłem zdziwiony, że zespół zagrał dużo słabiej niż trzy dni wcześniej z Duńczykami. Przeciwko Esbjergowi "Niebiescy" przeważali i myślałem, że w końcu coś ruszyło. Teraz trzeba wierzyć, że zaczną wygrywać, choć najbliższy mecz z Wisłą w Krakowie też nie będzie należał do najłatwiejszych - podkreśla Eugeniusz Lerch.

Zanim jednak Ruch zmierzy się z Wisłą, w czwartek zagra rewanżowe spotkanie eliminacji do Ligi Europy z Esbjergiem. Może ten mecz będzie przełamaniem chorzowian?
źródło: SPORT

Przeczytaj również