Ruch Chorzów dostanie pożyczkę od miasta... pod zastaw akcji
18.07.2011
Pożyczka może być udzielona, ale nie tak szybko, bo dopiero na przełomie września i października. - Prezes Katarzyna Sobstyl zwróciła się do nas bardzo późno, podczas gdy budżet miasta był już uchwalony - mówi Kotala. 30 czerwca wprowadzono projekt uchwały o zwiększeniu do niespełna 3,4 miliona złotych wydatków budżetowych miasta. Dwa miliony mają trafić do "Niebieskich".
- Sama uchwała nie wystarczy, by przelać klubowi pieniądze. Potrzebne są jeszcze zabezpieczenia gwarantujące, że Ruch będzie miał z czego spłacić zobowiązania - tłumaczy prezydent miasta. O takie gwarancje może być jednak trudno. Klub nie ma większych dochodów, a na transzach z Canal+ są już zastawione cesje.
- Postanowiliśmy, że pożyczona kwota może zostać zamieniona na akcje spółki Ruch Chorzów S.A - wyjaśnia Kotala. Oznacza to, że zespół otrzyma pieniądze pod zastaw 51% akcji klubu, które należą do Dariusza Smagorowicza. Nie może w tym czasie dojść do podniesienia kapitału spółki. - Klub może spłacić pożyczkę w "cashu", wtedy w ogóle nie będzie problemu - mówi Kotala.
- Działacze muszą mieć świadomość, że miasto to nie lombard. Obowiązują nas procedury. Chorzów ma deficyt. Nie stać nas na danie Ruchowi dwóch milionów złotych - podkreśla miejski urzędnik. "Niebiescy" mogą jeszcze liczyć na 350 tysięcy złotych za promocję miasta. Jeśli tylko wygrają stosowny konkurs, który wkrótce zostanie przez prezydenta ogłoszony.
- Sama uchwała nie wystarczy, by przelać klubowi pieniądze. Potrzebne są jeszcze zabezpieczenia gwarantujące, że Ruch będzie miał z czego spłacić zobowiązania - tłumaczy prezydent miasta. O takie gwarancje może być jednak trudno. Klub nie ma większych dochodów, a na transzach z Canal+ są już zastawione cesje.
- Postanowiliśmy, że pożyczona kwota może zostać zamieniona na akcje spółki Ruch Chorzów S.A - wyjaśnia Kotala. Oznacza to, że zespół otrzyma pieniądze pod zastaw 51% akcji klubu, które należą do Dariusza Smagorowicza. Nie może w tym czasie dojść do podniesienia kapitału spółki. - Klub może spłacić pożyczkę w "cashu", wtedy w ogóle nie będzie problemu - mówi Kotala.
- Działacze muszą mieć świadomość, że miasto to nie lombard. Obowiązują nas procedury. Chorzów ma deficyt. Nie stać nas na danie Ruchowi dwóch milionów złotych - podkreśla miejski urzędnik. "Niebiescy" mogą jeszcze liczyć na 350 tysięcy złotych za promocję miasta. Jeśli tylko wygrają stosowny konkurs, który wkrótce zostanie przez prezydenta ogłoszony.
Polecane
Ekstraklasa