Ruch Chorzów dostał zimny prysznic przed Ligą Europejską
06.07.2012
Ruch wyszedł na to spotkanie w swoim optymalnym składzie. Gra tak naprawdę podobać mogła się tylko przez kilka pierwszych minut. Chorzowianie z dynamiką i gracją przeprowadzili kilka ładnych akcji, których nie zdołał należycie wykończył Arkadiusz Piech.
Im dalej w las - tym ciemniej. Ruch szybko stracił pomysł na grę, lecz trzeba jego zawodnikom oddać, że grali solidnie w obronie. Na niewiele pozwolili gościom z Ukrainy. Wyróżnić należy tak naprawdę jedną akcję, kiedy skrzydłowy Karpat urwał się Markowi Szyndrowskiemu.
Najlepszą okazję w pierwszej połowie miał Maciej Jankowski, lecz na krótko przed przerwą chybił nieznacznie, a uderzał z okolic linii pola karnego.
Waldemar Fornalik w przerwie postanowił nieco zamieszać w składzie. Na prawej obronie ustawiony został Miki Toth. Słowacki obrońca nie pokazał nic szczególnego.
Gorzej zaprezentowali się środkowi obrońcy. Szczególnie źle sytuacja wyglądała, kiedy boisko opuścił Piotr Szyndrowski. Żeljko Djokić i młody Michał Staszowski znaleźli się w opałach.
Jakby tego mało, szczęścia nadal nie ma Andrzej Niedzielan. I to pomimo faktu, że wrócił on do numeru 23, który dotąd był dla niego szczęśliwą cyfrą. Marcin Malinowski na boisko wyszedł z liczbą 29 na swoim trykocie.
Gola na otarcie łez zdobył Kamil Włodyka. Kibice Ruchu, którzy w licznej rzeszy przyjechali do Wodzisławia Śląskiego, w końcu mieli powody do radości.
Ruch Chorzów - Karpaty Lwów 1-3 (0-3)
0-1 - Kasjan, 51 min
0-2 - Lukas, 62 min
0-3 - Kasjan, 68 min
1-3 - Włodyka, 88 min
Ruch: (I połowa) Pesković - Djokić, Sadlok, Stawarczyk, Szyndrowski - Zieńczuk, Straka, Malinowski, Janoszka - Piech, Jankowski. (II połowa) Perdijić - Toth, Djokić, Stawarczyk (58. Staszowski), Lewczuk - Zieńczuk (60. Włodyka), Straka (60. Lisowski), Starzyński, Janoszka (60. Smektała) - Piech (60. Kuświk), Niedzielan.
Im dalej w las - tym ciemniej. Ruch szybko stracił pomysł na grę, lecz trzeba jego zawodnikom oddać, że grali solidnie w obronie. Na niewiele pozwolili gościom z Ukrainy. Wyróżnić należy tak naprawdę jedną akcję, kiedy skrzydłowy Karpat urwał się Markowi Szyndrowskiemu.
Najlepszą okazję w pierwszej połowie miał Maciej Jankowski, lecz na krótko przed przerwą chybił nieznacznie, a uderzał z okolic linii pola karnego.
Waldemar Fornalik w przerwie postanowił nieco zamieszać w składzie. Na prawej obronie ustawiony został Miki Toth. Słowacki obrońca nie pokazał nic szczególnego.
Gorzej zaprezentowali się środkowi obrońcy. Szczególnie źle sytuacja wyglądała, kiedy boisko opuścił Piotr Szyndrowski. Żeljko Djokić i młody Michał Staszowski znaleźli się w opałach.
Jakby tego mało, szczęścia nadal nie ma Andrzej Niedzielan. I to pomimo faktu, że wrócił on do numeru 23, który dotąd był dla niego szczęśliwą cyfrą. Marcin Malinowski na boisko wyszedł z liczbą 29 na swoim trykocie.
Gola na otarcie łez zdobył Kamil Włodyka. Kibice Ruchu, którzy w licznej rzeszy przyjechali do Wodzisławia Śląskiego, w końcu mieli powody do radości.
Ruch Chorzów - Karpaty Lwów 1-3 (0-3)
0-1 - Kasjan, 51 min
0-2 - Lukas, 62 min
0-3 - Kasjan, 68 min
1-3 - Włodyka, 88 min
Ruch: (I połowa) Pesković - Djokić, Sadlok, Stawarczyk, Szyndrowski - Zieńczuk, Straka, Malinowski, Janoszka - Piech, Jankowski. (II połowa) Perdijić - Toth, Djokić, Stawarczyk (58. Staszowski), Lewczuk - Zieńczuk (60. Włodyka), Straka (60. Lisowski), Starzyński, Janoszka (60. Smektała) - Piech (60. Kuświk), Niedzielan.
Polecane
Ekstraklasa