Ruch Chorzów, czyli postrach ligowych faworytów

12.12.2010
Gdyby nie punkty zdobyte z Lechem, Legią, Wisłą i Jagiellonią, dziś Ruch znajdowałby się w strefie spadkowej, bo chorzowianie masowo tracili punkty z zespołami, z którymi będą walczyć o byt.
Komentarz
Rafał Grodzicki (obrońca Ruchu): Przypomnę, że rozpoczęliśmy mecze o stawkę najwcześniej spośród polskich klubów, z uwagi na start w Lidze Europejskiej. Ten sezon jest trudniejszy niż poprzedni, bo każdy inaczej nas traktuje. Pokazaliśmy w meczach z faworytami ligi, że nadal drzemie w nas spory potencjał. Niestety, nie potrafiliśmy grać równo i wygrywać seryjnie. Wiosną musi się to zmienić.

Plusy
"Niebiescy" bardzo dobrze radzili sobie z zespołami, które w poprzednim sezonie należały do ścisłej czołówki. Wygrali z Wisłą, Legią i Lechem. Byli bliscy tego w meczu z Jagiellonią. Na własnym terenie przegrali jedynie z Koroną Kielce i to za sprawą... Andrzeja Niedzielana.

Minusy
Brak siły rażenia. Mniej bramek od Ruchu strzeliła tylko Arka Gdynia. Chorzowianie zdobyli ich tylko 12. Przed rokiem, w tym samym momencie sezonu, było ich o osiem więcej. Dało o sobie znać odejście dwóch napastników: Andrzeja Niedzielana i Artura Sobiecha. Słabiej niż wcześniej spisywali się również skrzydłowi: Wojciech Grzyb i Łukasz Janoszka.

Najlepszy zawodnik
Maciej Sadlok. Przesuwany na tę pozycję, na której akurat był wakat, zawsze sobie radził. Nie tylko skuteczny na ogół w destrukcji, ale też groźny w ofensywie. Kibice przecierali oczy, kiedy Sadlok jednym zwodem mijał dwóch rywali, by zacentrować piłkę w pole karne. W dodatku był jesienią jedynym zawodnikiem Ruchu powoływanym do reprezentacji Polski. Na wyróżnienie zasługują ponadto Gabor Straka i Piotr Stawarczyk.

Najlepszy mecz
Ruch Chorzów - Wisła Kraków (2-0). Goście nie mieli zbyt wiele do powiedzenia w tym spotkaniu. Pierwsze bramki w chorzowskich barwach strzelili Krzysztof Nykiel i Gabor Straka. Efektowna była szczególnie akcja Słowaka, który przebojem wdarł się w pole karne i nie dał szans bramkarzowi Wisły.

Rozczarowanie

Sebastian Olszar. To on miał być "żądłem" Ruchu, a tymczasem w lidze do siatki rywali trafił ledwie raz. Potem doznał kontuzji. Dlatego Waldemar Fornalik nie miał zbyt wiele pociechy z postawy tego zawodnika. Dosyć powiedzieć, że lepiej spisywał się Maciej Jankowski, który jeszcze kilka miesięcy temu występował w III lidze.

Prognoza na wiosnę
Przed rokiem drużyna była w stanie walczyć nawet o mistrzostwo kraju. Skończyło się na wywalczeniu trzeciego miejsca. Dziś cele diametralnie się zmieniły. Ruch znajduje się tuż nad strefą spadkową. Wiosną wiele meczów z zespołami bezpośrednio zainteresowanymi utrzymaniem rozegra przy Cichej. Musi je seryjnie wygrywać, aby nie drżeć do ostatniej kolejki.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również