To było niezłe spotkanie przy Ściegiennego, ale bez przesady - emocji nie było w nim aż tyle, by kibice i piłkarze jednych i drugich mieli dziś kłopoty zaśnięciem. Wiadomo co przyśni się dziś Miłoszowi Przybeckiemu, który nagrodę za pudło roku ma już jak w banku i Martinowi Konczkowskiemu, po którego błędzie padł jedyny gol w tym meczu.
Ruch bez punktu w Kielcach. Przybecki z pudłem sezonu!
10.04.2017
Obie drużyny miały swój pomysł na to jak sięgnąć po upragnione trzy punkty. W pierwszej połowie przeważała Korona. W brawach gospodarzy najpierw po precyzyjnej wrzutce z rzutu wolnego autorstwa Nabila Aankoura głową strzelał Bartosz Rymaniak. Pod bramką chorzowian groźny był też Miguel Palanca. Najlepszą okazję miał w 12. minucie gry, gdy po składnej akcji Korony prawym skrzydłem posłał potężną bombę w środek bramki Libora Hrdlicki. Słowak zdołał sparować to uderzenie. Hiszpan poprawiał się kilka minut później, tym razem kopnął metr nad bramką "niebieskich", a w 29. minucie precyzyjnie strzelał z rzutu wolnego, tyle że znowu bezbłędny był Hrdlicka.
Pudło sezonu zanotował wcześniej Miłosz Przybecki. Dostał prostopadłą piłkę od Patryka Lipskiego, popędził w kierunku pola karnego, minął wychodzącego Milana Borjana i... mógł zrobić dosłownie wszystko, a trafił w słupek! Wcześniej swojego bramkarza omal nie zaskoczył Radek Dejmek kiksując przy próbie wybicia piłki na rzut rożny.
Końcówka pierwszej odsłony to show Hrdlicki. Najpierw wykazał się refleksem broniąc nogą uderzenie Iliana Micanskiego z kilku metrów, później po strzale Palanki wybił piłkę zmierzającą w samo okienko bramki "niebieskich".
Za pudło z pierwszej połowy po zmianie stron próbował zrehabilitować się Przybecki. Brał udział w większość ataków "niebieskich", szukał okazji do strzału, jak choćby w 56. minucie, gdy jego uderzenie z kłopotami bronił Borjan. Niestety równie często co inicjował, to i psuł ofensywne akcje zespołu. Na słowa uznania bezwzględnie zasłużył za to Łukasz Surma - ligowy weteran był dziś na boisku profesorem, a raz omal nie trafił z dystansu pod poprzeczkę kieleckiej bramki. Ciekawie mogło być również w 63. minucie, gdyby sędzia Zbigniew Dobrynin odgwizdał ewidentny faul na pędzącym w stronę pola karnego kielczan Jarosława Niezgody.
Po drugiej stronie z niemal każdej pozycji starał się strzelać Pylypczuk, za każdym razem posyłał jednak piłkę metr obok obranego przez siebie celu. Koszmarem dla "złocisto-krwistych" długo zdawał się Libor Hrdlicka, który na kwadrans przed końcem kolejny już raz w tym meczu wyciągnął się jak długi do uderzenia Aankoura ratując Ruch przed stratą bramki. Marokańczyk dopiął jednak swego dziesięć minut później, gdy dostał piłkę pd Kena Kallaste po błędzie Martina Konczkowskiego, a po jego uderzeniu i rykoszecie futbolówka wpadła do siatki bezradnego Słowaka. Obrona "niebieskich" totalnie się rozkleiła, a Hrdlicka jeszcze kilka razy musiał ratować kolegów przed wyższą porażką.
Korona kontynuuje kapitalna serię notując 7 z rzędu zwycięstwo przed własną publicznością. Przerwana zostaje za to passa meczów bez porażki w wykonaniu "niebieskich", którzy meczem w Kielcach przekreślili szansę na awans do czołowej ósemki ligi.
Pudło sezonu zanotował wcześniej Miłosz Przybecki. Dostał prostopadłą piłkę od Patryka Lipskiego, popędził w kierunku pola karnego, minął wychodzącego Milana Borjana i... mógł zrobić dosłownie wszystko, a trafił w słupek! Wcześniej swojego bramkarza omal nie zaskoczył Radek Dejmek kiksując przy próbie wybicia piłki na rzut rożny.
Końcówka pierwszej odsłony to show Hrdlicki. Najpierw wykazał się refleksem broniąc nogą uderzenie Iliana Micanskiego z kilku metrów, później po strzale Palanki wybił piłkę zmierzającą w samo okienko bramki "niebieskich".
Za pudło z pierwszej połowy po zmianie stron próbował zrehabilitować się Przybecki. Brał udział w większość ataków "niebieskich", szukał okazji do strzału, jak choćby w 56. minucie, gdy jego uderzenie z kłopotami bronił Borjan. Niestety równie często co inicjował, to i psuł ofensywne akcje zespołu. Na słowa uznania bezwzględnie zasłużył za to Łukasz Surma - ligowy weteran był dziś na boisku profesorem, a raz omal nie trafił z dystansu pod poprzeczkę kieleckiej bramki. Ciekawie mogło być również w 63. minucie, gdyby sędzia Zbigniew Dobrynin odgwizdał ewidentny faul na pędzącym w stronę pola karnego kielczan Jarosława Niezgody.
Po drugiej stronie z niemal każdej pozycji starał się strzelać Pylypczuk, za każdym razem posyłał jednak piłkę metr obok obranego przez siebie celu. Koszmarem dla "złocisto-krwistych" długo zdawał się Libor Hrdlicka, który na kwadrans przed końcem kolejny już raz w tym meczu wyciągnął się jak długi do uderzenia Aankoura ratując Ruch przed stratą bramki. Marokańczyk dopiął jednak swego dziesięć minut później, gdy dostał piłkę pd Kena Kallaste po błędzie Martina Konczkowskiego, a po jego uderzeniu i rykoszecie futbolówka wpadła do siatki bezradnego Słowaka. Obrona "niebieskich" totalnie się rozkleiła, a Hrdlicka jeszcze kilka razy musiał ratować kolegów przed wyższą porażką.
Korona kontynuuje kapitalna serię notując 7 z rzędu zwycięstwo przed własną publicznością. Przerwana zostaje za to passa meczów bez porażki w wykonaniu "niebieskich", którzy meczem w Kielcach przekreślili szansę na awans do czołowej ósemki ligi.
Korona Kielce - Ruch Chorzów 1:0 (0:0)
1:0 - Aankour 84'
Korona: Borjan - Rymaniak, Dejmek, Diaw, Kallaste - Palanca, Możdżeń, Żubrowski (75' Marković), Aankour, Pyłypczuk (67' Kiełb) - Micanski (78' Abalo). Trener: Maciej Bartoszek.
Ruch: Hrdlicka - Konczkowski, Grodzicki, Helik, Kowalczyk - Przybecki (80' Trojak), Urbańczyk, Lipski, Surma (85' Arak), Moneta (64' Pazio) - Niezgoda. Trener: Waldemar Fornalik.
Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź)
Żółte kartki: Diaw, Borjan (Korona), Urbańczyk, Helik (Ruch)
Ruch: Hrdlicka - Konczkowski, Grodzicki, Helik, Kowalczyk - Przybecki (80' Trojak), Urbańczyk, Lipski, Surma (85' Arak), Moneta (64' Pazio) - Niezgoda. Trener: Waldemar Fornalik.
Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź)
Żółte kartki: Diaw, Borjan (Korona), Urbańczyk, Helik (Ruch)
Polecane
Ekstraklasa