Ruch - Arka 1-0. Bramkarz ratuje wygraną "Niebieskim"

14.08.2009
Krzysztof Pilarz w ostatnich minutach meczu obronił rzut karny, dzięki czemu chorzowianie wygrali drugi mecz w tym sezonie. - Będę mu stawiał obiady przez miesiąc - odetchnął Krzysztof Nykiel.
To boczny obrońca sprokurował "jedenastkę", faulując rozpędzonego Trytkę. Na ten moment zanosiło się od początku drugiej połowy, bo Ruch oddał całkowicie pole przeciwnikowi. Arka atakowała, ale czyniła to nieporadnie. - Brakowało nam ostatniego podania - przyznał Dariusz Ulanowski. Kiedy goście dostali piłkę meczową, zmarnował ją Niciński. - Nieczysto trafiłem - westchnął pechowy strzelec. Pilarz chwilę przed uderzeniem odtańczył na linii bramkowej taniec w stylu Dudka, a po chwili złapał piłkę w ręce. - Wyczułem intencje bramkarza - cieszył się "Pilu", który został tym samym bohaterem Chorzowa.

- Co tu dużo mówić, Krzysiu uratował mi d... Będę mu stawiał obiady przez miesiąc - zapowiedział Nykiel, choć tak naprawdę wszyscy piłkarze z pola powinni być wdzięczni swojemu bramkarzowi. Ruch dobrze zaczął ten mecz. Z łatwością stwarzał sobie okazje, lecz na drugą odsłonę wyszedł odmieniony zespół. - Nie było założenia, abyśmy "murowali" bramkę. Mieliśmy po prostu grać z kontry. Boisko narzuciło co innego - tłumaczył długie męczarnie Maciej Sadlok.

A zaczęło się bardzo obiecująco. "Niebiescy" z łatwością wypracowywali sobie sytuacje. Dobrze funkcjonowały skrzydła. Kolejny bardzo dobry mecz rozegrała para napastników. - Świetnie mi się współpracuje z Andrzejem Niedzielanem - przyznał Artur Sobiech, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców. - Piłka szuka mnie, a po takim dograniu nie wypadało nic innego, jak skierować ją do siatki - uśmiechnął się "Abdul". Młody napastnik w środę zagrał w kadrze młodzieżowej. Dlatego opuścił boisko po godzinie gry. - Dałem z siebie wszystko, dopóki miałem siły - dodał.

- Powinniśmy byli potem strzelić drugą bramkę i uniknęlibyśmy tej nerwówki - wskazał Sadlok, a sytuacji nie brakowało. Sobiech radził sobie z trzema obrońcami, lecz brakowało precyzji przy strzałach. Przy kilku sytuacjach sędziowie przerywali grę, kiedy do długich piłek wychodził Niedzielan. - Oj, wydaje mi się, że przynajmniej przy jednej się pomylili. Cóż, są tylko ludźmi - skwitował "Wtorek". W drugiej odsłonie panowie w czerni nie przerywali jego rajdów. Wtedy jednak górą okazywał się Andrzej Bledzewski - Nie zawsze jest... niedziela - dodał napastnik Ruchu.

Konferencja prasowa

Marek Chojnacki (trener Arki): Taka porażka boli. Mecz miał trzy fazy. Do momentu straty bramki, zachęcaliśmy Ruch do tego, aby strzelił bramkę. Dopiero potem zaczęliśmy coś konstruować. Do przerwy się jeszcze nie udawało. W drugich 45 minutach dochodziliśmy już do sytuacji.

Waldemar Fornalik (trener Ruchu): Szkoda, że nie udało się podwyższyć wyniku w pierwszej połowie, kiedy graliśmy dobrze. Potem Arka była lepiej zorganizowana w środku pola. Myślałem, że ściągając Sobiecha i wpuszczają Nowackiego wyrównamy proporcje. Skończyło się tak, że punkty zawdzięczamy Krzysiowi Pilarzowi.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również