Rozwój wraca do gry

21.03.2016
Rozwój start rundy wiosennej może zaliczyć do udanych. Dwa zwycięstwa i pechowa porażka z Bytovią na inaugurację. Takiego początku na ulicy Zgody chyba nikt się nie spodziewał. Ale najtrudniejsze dla katowiczan dopiero nadejdzie.
Rafał Rusek/Press Focus
Radość w ekipie katowickiej po triumfie nad Chojniczanką nie miała końca. – Cieszę się niesamowicie z tego zwycięstwa. Widać, jak drużyna potrafi się cieszyć na boisku i w szatni. Obiecałem, że porównam ich do młodej dziewczyny, w której można się rozkochiwać. Ceni się, że w tych trudnych warunkach, w tym trudnym położeniu w tabeli, bardzo ciężko pracują od kilku miesięcy, by był postęp i by można było zdobywać punkty w tej lidze – mówił w sobotę na konferencji prasowej po meczu w Chojnicach Mirosław Smyła.
 
Bohaterem meczu był niewątpliwie Filip Kozłowski. Jego dwie bramki w końcówce pozwoliły katowiczanom sięgnąć po trzy punkty. - Chylę czoła przed Filipem. To właśnie on mógł zamknąć mecz w Bytowie. W Chojnicach dał superzmianę, strzelił dwa gole. Los wreszcie się uśmiechnął do niego – promieniał po meczu trener Smyła.
 
Radość z kolejnych trzech punktów i awans w ligowej hierarchii nie zmieniają jednak optyki katowiczan na dalsze ligowe zmagania. Przed Rozwojem najtrudniejsza część pierwszoligowego boju i każdy punkt wyrwany w potyczkach z Chrobrym Głogów, Zawiszą Bydgoszcz, Wisłą Płock, GKS-em Katowice, Zagłębiem Sosnowiec, Arką Gdynia będzie na wagę złota. Faworytem Rozwój w tych meczach nie będzie. – Będziemy jednak walczyć w każdym spotkaniu. Bez względu na rywala, a dobry start tylko może nam pomóc – mówi trener katowiczan.
 
Nim jednak katowiczanie rozpoczną zmagania w ramach tego „sześciopaku” w Wielką Sobotę będą mieć wolne od pierwszoligowej walki o punkty. Otrzymają trzy punkty walkowerem za niedoszły mecz z Dolcanem Ząbki.

Przeczytaj również