Rozwód w Chorzowie. Dlaczego Ruch rozchodzi się z UKS-em?
04.02.2011
Jak współpracę z UKS-em widzieli przy Cichej? - Prowadzilibyśmy spójną politykę, byłby jeden koordynator ds. młodzieży. Mieliśmy partnerską umowę, na bazie której mogliśmy pozyskiwać z UKS-u najstarsze roczniki juniorów. Tylko że 18-latkowie są już ukształtowanymi zawodnikami, więc chcieliśmy mieć także możliwość pozyskiwania młodszych, 14-15-16-letnich chłopaków. To już nie spotkało się ze zrozumieniem. Ba, postawa działaczy UKS-u była typowo roszczeniowa - przekonuje Gęsior i dodaje:
- Chciałem by był w Chorzowie jeden Ruch, ale UKS ma inne priorytety. Oddaje już 15-16-latków innym klubom, szkoli młodzież nie dla „Niebieskich", choć korzysta z logo Ruchu i nie ukrywajmy, że to głównie „eRKa" przyciąga do swego klubu chłopaków. Na to nie ma naszej zgody. I nie będzie, bo nie tędy droga!
Na Kresach, a więc po drugiej stronie ul. Dąbrowskiego w Chorzowie punkt widzenia jest zupełnie inny. Wskazują, że sprzedany został tylko jeden zawodnik - Michał Koj do Panathinaikosu Ateny, a rolę decydującą odegrali rodzice. Sprawę zaś pilotował Krzysztof Warzycha.
- Z Darkiem od początku źle układała się nasza współpraca. On nie przyjmował, że my też mamy zarząd, że chcemy tylko czytelnych zasad. Chciał rozmawiać z pozycji siły, „bo ja tak chcę". Zrozumiałem, że chce nas zlikwidować i głośno to powiedziałem. Ruch wypowiedział nam umowę już w grudniu, ale niepotrzebnie robi się złą atmosferę wokół nas. Byli piłkarze Ruchu mówią do mnie - Jasiu, daj sobie już spokój, po co ci te przepychanki? Ale ja się nie poddam, bo dla mnie dzieci, szczególnie te ze Śląska, są najważniejsze. Ruch ściągał ostatnio do siebie tylko chłopaków z Polski, ale moim zdaniem nie są oni lepsi od naszych, którzy w dodatku są do wzięcia za darmo. Dlatego nadal będę jeździł do Świętochłowic, Rudy Śląskiej, Jaworzna i wyławiał tych najbardziej utalentowanych. A pierwszeństwo i tak będzie miał Ruch, jeśli naturalnie będzie chciał naszych, śląskich chłopaków - zapowiada Jan Karcz, prezes UKS-u.
- Chciałem by był w Chorzowie jeden Ruch, ale UKS ma inne priorytety. Oddaje już 15-16-latków innym klubom, szkoli młodzież nie dla „Niebieskich", choć korzysta z logo Ruchu i nie ukrywajmy, że to głównie „eRKa" przyciąga do swego klubu chłopaków. Na to nie ma naszej zgody. I nie będzie, bo nie tędy droga!
Na Kresach, a więc po drugiej stronie ul. Dąbrowskiego w Chorzowie punkt widzenia jest zupełnie inny. Wskazują, że sprzedany został tylko jeden zawodnik - Michał Koj do Panathinaikosu Ateny, a rolę decydującą odegrali rodzice. Sprawę zaś pilotował Krzysztof Warzycha.
- Z Darkiem od początku źle układała się nasza współpraca. On nie przyjmował, że my też mamy zarząd, że chcemy tylko czytelnych zasad. Chciał rozmawiać z pozycji siły, „bo ja tak chcę". Zrozumiałem, że chce nas zlikwidować i głośno to powiedziałem. Ruch wypowiedział nam umowę już w grudniu, ale niepotrzebnie robi się złą atmosferę wokół nas. Byli piłkarze Ruchu mówią do mnie - Jasiu, daj sobie już spokój, po co ci te przepychanki? Ale ja się nie poddam, bo dla mnie dzieci, szczególnie te ze Śląska, są najważniejsze. Ruch ściągał ostatnio do siebie tylko chłopaków z Polski, ale moim zdaniem nie są oni lepsi od naszych, którzy w dodatku są do wzięcia za darmo. Dlatego nadal będę jeździł do Świętochłowic, Rudy Śląskiej, Jaworzna i wyławiał tych najbardziej utalentowanych. A pierwszeństwo i tak będzie miał Ruch, jeśli naturalnie będzie chciał naszych, śląskich chłopaków - zapowiada Jan Karcz, prezes UKS-u.
Polecane
Ekstraklasa