Rozgorączkowani piłkarze Odry mogli liczyć na wsparcie kibiców

13.03.2010
- Grać na tym stadionie, kiedy panuje taka atmosfera i kibice stoją za nami murem, to przyjemność - chwalił Marcin Brosz. Aż trzej jego zawodnicy zagrali z Piastem, choć nie byli w pełni sił.
- Cieszę się podwójnie, bo wygraliśmy i zdobyłem bramkę - zacierał ręce Marcin Dymkowski, u którego jeszcze kilka dni temu podejrzewano pęknięcie czaszki. Skończyło się na wykryciu krwiaka. W spotkanie z Piastem jednak wybiegł. - Jacek Kowalczyk zagrał zaś z 41-stopniową gorączką. Z kolei z temperaturą i na antybiotykach wystąpił Bueno. A proszę spojrzeć, nikt nie odstawiał nogi - komplementował swoich piłkarzy szkoleniowiec Odry.

Nadal tej wiosny nie znaleziono sposobu na wodzisławską obronę. Arkadiusz Onyszko zachowuje czyste konto. Nieoczekiwanie coraz ciekawszych kształtów nabiera zapowiedź bramkarza Odry, że wiosną nie przepuści gola. - Nie chcę zapeszać, ale oby te słowa Arka były aktualne jak najdłużej - uśmiechnął się Dymkowski, który jednocześnie już w piątek tonował nastroje. Podobnie czynił Marcin Brosz. - Dziś i jutro jeszcze się będziemy radowali ze zwycięstwa, ale potem musimy zachować chłodne głowy, bo droga do utrzymania daleka - podkreślił "Dymek".

Odra stanowi kolektyw. Brosz po strzelonych bramkach biegł co sił w kierunku cieszących się piłkarzy, zaś wodzisławska "loża szyderców" była tym razem nieobecna. - Grać na tym stadionie, kiedy panuje taka atmosfera i kibice stoją za nami murem, to wielka przyjemność - przyznał trener Odry.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również