Równi i równiejsi

16.02.2009
- Wygląda na to, że w tej drużynie są zawodnicy ważniejsi i mniej ważni - żali się jeden z młodszych zawodników GKS-u Jastrzębie.
- Prezes Joachim Langer zaskakiwał nas już wielokrotnie, ale tym razem posunął się za daleko. Wypłacił pensje w terminie tylko wąskiej grupce najbardziej doświadczonych zawodników, którzy na dodatek mają najwyższe kontrakty w drużynie. Dlaczego? To proste. Pewnie liczył, że dzięki temu uzyska gwarancję spokoju w szatni - wyjaśnia zawodnik, który pragnie zachować anonimowość.

Okazuje się, że piłkarz, podobnie jak większość jego kolegów, nadal czeka na wypłatę wynagrodzenia za styczeń. Oprócz tego jastrzębski klub wciąż nie uregulował należnych poborów za listopad oraz grudzień. - Zgodnie z zapowiedzią prezesa, te pieniądze mają trafić na nasze konta do pierwszego meczu w rundzie - precyzuje.

Zawodnik Jastrzębia nie kryje złości w związku z dokonaną przez Langera selekcją wśród graczy. - Krok, na który zdecydował się prezes, przynosi odwrotny efekt do zamierzonego: prowadzi do sztucznych podziałów i rozbicia atmosfery w drużynie. Owszem, starsi zawodnicy siedzą teraz cicho, ale za to my patrzymy na nich spod byka i marudzimy. Zresztą, po kolegach, którym prezes wypłacił pieniądze, widać, że przed nami nie czują się z tym dobrze. Prezes widocznie uznał, że zdanie młodszych piłkarzy GKS-u jest nic niewarte - żali się piłkarz.

Pomysł Langera krytykują nawet ci, którzy dostali pieniądze. - To nie fair, bo w GKS-ie nie gramy tylko my - starzy, ale ogółem ponad 20 ludzi. Kiedy koledzy w szatni spytali mnie o to, czy dostałem kasę, powiedziałem im prawdę. Po co miałbym ich oszukiwać? Wypłatę dostałem w zeszłą środę - przyznaje czeski bramkarz, Jakub Kafka.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

Przeczytaj również