Rowerem nad Bałtyk? Ta 20-latka mogłaby zawstydzić gwiazdy sportu

07.12.2010
Anna Kupczak nie bije rekordów, nie przyciąga tłumów, nie podpisuje wielkich kontraktów, ale pokazuje, że w czasach, kiedy sportem rządzi pieniądz, najważniejsza i tak może być pasja.
Nie można zapominać, że sport, to także amatorzy, którzy w celu zaspokojenia swoich ambicji, sprawdzenia się, pozbycia pewnych barier wewnątrz siebie, zdobywają się na wyrzeczenia, wydają własne pieniądze i wylewają pot na treningach. Wydaje się, że 20-letnia studentka budownictwa, mieszkanka Lipowej pod Żywcem, z aktywnością fizyczną nie może mieć wiele wspólnego. Tymczasem Anna Kupczak naprawdę dokonuje rzeczy wielkich.

- Od trzech lat amatorsko jeżdżę na rowerze. Zaczęło się od wspólnych wypadów  z koleżankami z liceum do pobliskich wsi. Za każdym razem dojeżdżałam trochę dalej, pokonywałam kolejny zakręt więcej. No i złapałam bakcyla - wspomina. Zaczęła na dwóch kółkach wyjeżdżać na pobliską górę, Skrzyczne, co dało jej solidną podbudowę kondycyjną. Podbudowę pod...? - Po pewnym czasie zaczęła mi świtać pewna myśl. Chciałam jeździć po Polsce, już nie tylko po Żywiecczyźnie - mówi. Na początku wiele osób deklarowało, że chce jeździć z nią. To był jednak słomiany zapał, wszyscy prędzej czy później się wykruszali. Tylko ona jechała dalej.

- W końcu, w lipcu tego roku, stwierdziłam, że jak nikt się ze mną nie wybierze, to sama pojadę nad Bałtyk! - mówi. Mało kto w nią wierzył, znajomi nie traktowali tej inicjatywy do końca poważnie. Nawet rodzice 20-latki nie dowierzali, że córka decyduje się na tak morderczą wyprawę. Pojęli, że naprawdę powzięła takie postanowienie, dopiero, gdy zaczęła się pakować. - I tak wszyscy myśleli, że szybko wrócę albo nad morze dojadę pociągiem - wspomina ze śmiechem. - 5 lipca pogoda nie przywitała mnie zbyt optymistycznie. A jednak wyjechałam na poszukiwanie przygody... - mówi Anna Kupczak.

O tym, jak przebiegała jej wyprawa, a także, jak później potoczyły się losy samotnej rowerzystki z Lipowej, opowiemy w kolejnych odcinkach.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również