Rowerem nad Atlantyk: Szlifowanie formy w Wiedniu
01.05.2011
Tym razem już nie samotnie, bowiem towarzyszy jej Anna z Gdyni, która jest główną kandydatką do wyjazdu również do Hiszpanii. - Musimy się poznać, zobaczyć czy do siebie pasujemy, jakie mamy tempo. Szacunek dla niej, że zdecydowała się pojechać do Wiednia, bowiem wsiadała na rower tuż po wielogodzinnej podróży pociągiem - mówi Kupczak.
320 kilometrów przez Zwardoń i Zlin do stolicy Austrii to mniej niż 1/10 tego, co czeka rowerzystkę z Lipowej w wakacje. - Wiem, że jeszcze nie jestem w odpowiedniej formie na wyjazd do Santiago de Compostela, ale idzie to wszystko w dobrą stronę. Postaram się w dobrej kondycji dojechać do Wiednia. A ostatnio sama się trochę podbudowałam, gdyż udało mi się wyjechać na Skrzyczne bez przerwy, co jest nie lada wysiłkiem - kończy.
320 kilometrów przez Zwardoń i Zlin do stolicy Austrii to mniej niż 1/10 tego, co czeka rowerzystkę z Lipowej w wakacje. - Wiem, że jeszcze nie jestem w odpowiedniej formie na wyjazd do Santiago de Compostela, ale idzie to wszystko w dobrą stronę. Postaram się w dobrej kondycji dojechać do Wiednia. A ostatnio sama się trochę podbudowałam, gdyż udało mi się wyjechać na Skrzyczne bez przerwy, co jest nie lada wysiłkiem - kończy.
Polecane
Sporty inne