Rowerem nad Atlantyk. Nie może obejść się bez... uzależnienia
01.04.2011
Która z nich jest najważniejsza dla Anny Kupczak, 20-latki z Lipowej pod Żywcem, która w wakacje planuje samotnie dojechać na rowerze do hiszpańskiego Santiago de Compostela? Bez przesadnego ryzyka można by powiedzieć, że rower, ale okazuje się, że na równi z nim podróżniczka umieszcza... czekoladę. - Nie może się obejść bez mojego nałogu, uzależnienia! Cudowne w jeździe na rowerze jest to, że mogę ją jeść cały czas i to bez żadnych obaw, i wyrzutów sumienia - śmieje się Kupczak.
Z rzeczy bardziej prozaicznych, które zabierze ze sobą w wyprawę 20-latka, trzeba zwrócić uwagę na namiot, karimaty, śpiwór, kask, okulary, latarkę czy palnik, ale szczególne znaczenie będą miały różnego rodzaju środki na poparzenia i odparzenia. Zwłaszcza, że wyprawa będzie się odbywać najprawdopodobniej w lipcu, a do przejechania jest cała Europa. Można się spodziewać kilkutygodniowej podróży na słońcu, w temperaturze w granicach 40. stopni. A już zeszłoroczna trasa nad Bałtyk udowodniła, że poparzenia słoneczne mogą stanowić nie lada problem.
Wreszcie coś, co absolutnie nie może zawieść - rower. - Kocham mojego "Salamandra" za to, że... jest. Przywiązałam się do niego i darzę go dużym sentymentem, bo bez niego nie przeżyłabym tylu wspaniałych chwil i nie zobaczyłabym tak wielu miejsc - mówi rowerzystka. Nic więc dziwnego, że 20-latka weźmie ze sobą części zamienne, bo w podróży przez pół kontynentu naprawdę wiele może się zdarzyć.
Z rzeczy bardziej prozaicznych, które zabierze ze sobą w wyprawę 20-latka, trzeba zwrócić uwagę na namiot, karimaty, śpiwór, kask, okulary, latarkę czy palnik, ale szczególne znaczenie będą miały różnego rodzaju środki na poparzenia i odparzenia. Zwłaszcza, że wyprawa będzie się odbywać najprawdopodobniej w lipcu, a do przejechania jest cała Europa. Można się spodziewać kilkutygodniowej podróży na słońcu, w temperaturze w granicach 40. stopni. A już zeszłoroczna trasa nad Bałtyk udowodniła, że poparzenia słoneczne mogą stanowić nie lada problem.
Wreszcie coś, co absolutnie nie może zawieść - rower. - Kocham mojego "Salamandra" za to, że... jest. Przywiązałam się do niego i darzę go dużym sentymentem, bo bez niego nie przeżyłabym tylu wspaniałych chwil i nie zobaczyłabym tak wielu miejsc - mówi rowerzystka. Nic więc dziwnego, że 20-latka weźmie ze sobą części zamienne, bo w podróży przez pół kontynentu naprawdę wiele może się zdarzyć.
Polecane
Sporty inne