Rosenborg, IFK, Aberdeen - czy z to nimi Ruch rozpocznie Ligę Europy?
12.06.2014
Na kogo trafią „Niebiescy” podczas swojego pierwszego kontynentalnego dwumeczu w zbliżającym się sezonie? Tego dowiemy się już 23 czerwca. Pierwsze mecze zaplanowane są na 17 lipca, a rewanże rozegrane będą niewiele później – 24 lipca.
Wiadomo już, że niezależnie od tego, które z tych spotkań Ruch zagra u siebie, będzie mógł skorzystać z własnego obiektu przy ulicy Cichej.
Tymczasem zanim do swoich gier przystąpią chorzowianie (a także dwa inne polskie kluby – Lech Poznań oraz bydgoski Zawisza), walkę zainaugurują uczestnicy pierwszej rundy kwalifikacyjnej. Okazuje się, że wśród zespołów zaczynających swój udział już na tym etapie jest kilka naprawdę silnych teamów.
IFK Goeteborg, Rosenborg BK, Aberdeen, Liteks Łowecz czy Tromsoe IL - te nazwy kojarzy przecież prawie każdy piłkarski fan w naszym kraju. I to na te drużyny, teoretycznie, mogą wpaść chłopcy Jana Kociana w drugiej rundzie. Naturalnie o ile Szwedzi, Norwegowie, Szkoci czy Bułgarzy przeskoczą swoje pierwsze przeszkody i nie wykluczy takiego obrotu spraw ostateczne rozstawienie poszczególnych rywali.
Na szczęście z 39 zespołów, jakie uzyskają promocję na drugi szczebel rywalizacji zdecydowaną większość będą zapewne stanowić ekipy, których nazwy nie mówią już tak wiele przeciętnemu polskiemu kibicowi.
Co oczywiście nie znaczy, że będzie łatwo. Minione lata pokazały, że teoretycznie słabsi przeciwnicy z Kazachstanu, Albanii czy Mołdawii potrafią pozytywnie zaskoczyć i wyeliminować także silniejszych w teorii oponentów. Mimo tego mamy nadzieję, że tym razem, jeśli już przyjdzie „Niebieskim” odpadać z europejskich rozgrywek, to zespołem wyrzucającym chorzowian za burtę, będzie minimum drużyna klasy... Victorii Pilzno.
Czeska ekipa wyeliminowała Ruch w III rundzie Ligi Europy przed dwoma laty i teraz znowu, teoretycznie może stać się rywalem Jana Kociana i spółki w następnej fazie rywalizacji.
Aby jednak do tego doszło, najpierw należy przeskoczyć rywala z rundy drugiej. W związku z tym, z coraz większą niecierpliwością oczekujemy na informacje kto nim ostatecznie zostanie.
Wiadomo już, że niezależnie od tego, które z tych spotkań Ruch zagra u siebie, będzie mógł skorzystać z własnego obiektu przy ulicy Cichej.
Tymczasem zanim do swoich gier przystąpią chorzowianie (a także dwa inne polskie kluby – Lech Poznań oraz bydgoski Zawisza), walkę zainaugurują uczestnicy pierwszej rundy kwalifikacyjnej. Okazuje się, że wśród zespołów zaczynających swój udział już na tym etapie jest kilka naprawdę silnych teamów.
IFK Goeteborg, Rosenborg BK, Aberdeen, Liteks Łowecz czy Tromsoe IL - te nazwy kojarzy przecież prawie każdy piłkarski fan w naszym kraju. I to na te drużyny, teoretycznie, mogą wpaść chłopcy Jana Kociana w drugiej rundzie. Naturalnie o ile Szwedzi, Norwegowie, Szkoci czy Bułgarzy przeskoczą swoje pierwsze przeszkody i nie wykluczy takiego obrotu spraw ostateczne rozstawienie poszczególnych rywali.
Na szczęście z 39 zespołów, jakie uzyskają promocję na drugi szczebel rywalizacji zdecydowaną większość będą zapewne stanowić ekipy, których nazwy nie mówią już tak wiele przeciętnemu polskiemu kibicowi.
Co oczywiście nie znaczy, że będzie łatwo. Minione lata pokazały, że teoretycznie słabsi przeciwnicy z Kazachstanu, Albanii czy Mołdawii potrafią pozytywnie zaskoczyć i wyeliminować także silniejszych w teorii oponentów. Mimo tego mamy nadzieję, że tym razem, jeśli już przyjdzie „Niebieskim” odpadać z europejskich rozgrywek, to zespołem wyrzucającym chorzowian za burtę, będzie minimum drużyna klasy... Victorii Pilzno.
Czeska ekipa wyeliminowała Ruch w III rundzie Ligi Europy przed dwoma laty i teraz znowu, teoretycznie może stać się rywalem Jana Kociana i spółki w następnej fazie rywalizacji.
Aby jednak do tego doszło, najpierw należy przeskoczyć rywala z rundy drugiej. W związku z tym, z coraz większą niecierpliwością oczekujemy na informacje kto nim ostatecznie zostanie.
Polecane
Ekstraklasa