Rollercoaster obrońców Ruchu

07.12.2015
Dwaj obrońcy Ruchu przekonuję się jak przewrotne jest życie piłkarza. W jednym meczu jesteś bohaterem, a w kolejnym popełniasz błąd, po którym drużyna traci punkty.
Rafał Rusek/Press Focus
Martin Konczkowski wrócił do składu po kontuzji na mecz z Koroną i został bohaterem meczu. Jego ofiarne interwencje uchroniły "Niebieskich" przed stratą goli. Jedna z nich nawet została nawet wybrana interwencją 18 kolejki. "Konczi" był po tym meczu wybierany do "11 kolejki", my również wybraliśmy go na bohatera meczu, dostawał najwyższe oceny ze swój występ. Minęło kilka dni i chorzowianie udali się do Bielska-Białej na mecz z Podbeskidziem. W 14 minucie prawy obrońca nie upilnował Kowalskiego, dał mu się ograć i spóźnił się z interwencją, faulując "Kowala" w polu karnym. Dalecy jesteśmy od krytykowania Martina, bo takie sytuacje po prostu się zdarzają, ale to pokazuje jak w ciągu kilku dni piłkarz może przejść drogę z nieba do piekła. 

Michał Koj w ostatnich tygodniach z konieczności występował na lewej obronie, gdyż kontuzje leczył Paweł Oleksy. "Koju" spisywał się bardzo dobrze, w dwóch meczach z rzędu zdobywał gole dla Ruchu (z Lechią i Łęczną), wielu widziało już w nim pewniaka do gry w każdym meczu do końca sezonu. Później przyszły dwa średnie występy z Piastem i Koroną, kontuzję wyleczył Oleksy i w Bielsku Michał cały mecz oglądał z ławki.

Martin i Michał to Ślonzoki pełną gębą więc te doświadczenia z pewnością ich wzmocnią i Ruch będzie miał z ich gry jeszcze wiele radości.
źródło: SportSlaski.pl
autor: Michał Piwoński

Przeczytaj również