Rok wielkiej wymiany na ławkach. Kto był najlepszym śląskim trenerem?
26.12.2013
7. Jan Żurek (GKS Tychy)
Gdyby rok temu ktoś nam powiedział, że w ogóle będziemy go brać pod uwagę w tej klasyfikacji, zakrztusilibyśmy się karpiem. A jednak futbol jest nieprzewidywalny... GKS Tychy był w potrzebie, zajmował ostatnie miejsce, a wszyscy mieli dość Tomasza Fornalika. Tyscy działacze odkurzyli Żurka, który ostatni raz na tym poziomie pracował osiem lat temu w Podbeskidziu Bielsko-Biała, a później tułał się po Pszczynach i Piotrówkach. Wrócił jednak w wielkim stylu, stworzył "Żurenaccio", poprawił obronę i wydostał tyszan ze strefy spadkowej. Magiczny dotyk.
6. Ryszard Wieczorek (Energetyk ROW Rybnik/Górnik Zabrze)
Wrócił zza światów niemal jak Jan Żurek. Był wyszydzany, wytykano mu dwa spadki w jednym sezonie, był doradcą w Przyszłości Rogów. A później zrobił cud w Rybniku, najpierw w 2012 roku ratując utrzymanie w II lidze, a rok później wywalczając pierwszy po 30 latach awans do I ligi. W niej wiodło mu się mocno średnio, jednak z pomocną ręką przyszedł Górnik Zabrze, który dał mu drugą szansę. Więcej pewnie nie będzie, więc tę musi wykorzystać.
5. Czesław Michniewicz (ex Podbeskidzie Bielsko-Biała)
Pojawił się w Bielsku-Białej na krótko, ale i tak zostanie zapamiętany. Sam twierdził, że ten zespół bardziej niż trenera potrzebuje księdza, a przejmowanie zespołu na 10 kolejek przed końcem jest jak kropienie wodą święconą - każdy liczy, że pomoże. Z obu ról uzdrowiciela wywiązał się znakomicie. Przeżył w Bielsku-Białej znakomite chwile, ratując ekstraklasę, a jesienią zderzył się z rzeczywistością. Został zwolniony, gdy zespół był na ostatnim miejscu. Ale ekstraklasy, a nie I ligi, co bez niego nie byłoby możliwe.
4. Kazimierz Moskal (GKS Katowice)
Niby porażkę 0-5 w Bełchatowie działacze GieKSy mogliby potraktować jako wypadek przy pracy i Rafał Górak mógł nie stracić pracy. Wojciech Cygan nie chciał jednak kolejnego przeciętnego sezonu. Zatrudnił Kazimierza Moskala, który ekspresowo stworzył w Katowicach zespół groźny i regularny. Jeśli doprowadzi zadanie do końca, w przyszłym roku niechybnie zostanie trenerem roku.
3. Jan Kocian (Ruch Chorzów)
Sami nie wiemy, co o tym sądzić. Niby za wcześnie na zachwyty, niby trzeba się wstrzymać z ocenami do okresu przygotowawczego, okienka transferowego, kiedy będzie mógł odcisnąć piętno na drużynie. Tyle, że... już odcisnął. Nikt do końca nie wiedział, skąd się Słowak wziął, a jednak podbił ligę szturmem. Ruch z kandydata do spadku stał się nieomal kandydatem do pucharów. Niesamowita przemiana, jedna z najdziwniejszych w ostatnich latach.
2. Marcin Brosz (Piast Gliwice)
Najdłużej pracujący z jednym klubem trener ekstraklasy. W Gliwicach był jesienią obrażany, a mamy wrażenie, że kilka dekad będzie się rozważać postawienie w mieście ławeczki Marcina Brosza. Trener, który zastał Piasta drewnianym, a zostawi murowanym. Wprowadzić Piasta do ekstraklasy to był wyczyn. Wprowadzić go do Europy to mistrzostwo świata. Utrzymać się na szczycie trudno, ale jeśli komuś ma się udać, to właśnie Broszowi.
1. Adam Nawałka (Górnik Zabrze/Reprezentacja Polski)
Mamy wrażenie, że to był szczytowy rok Adama Nawałki. Wiosna była także jego wielką porażką, ale żadna jego drużyna dotychczas nie grała tak jak Górnik jesienią. To było jego dzieło życia, które zaowocowało posadą selekcjonera reprezentacji Polski. Życzymy mu jak najlepiej, ale przykład jego wielu poprzedników pokazuje, że stamtąd droga prowadzi już tylko w dół. Z drugiej strony, jak spadać, to z wysokiego konia...
1. Nawałka
2. Brosz
3. Kocian
4. Moskal
5. Michniewicz
6. Wieczorek
7. Żurek
Gdyby rok temu ktoś nam powiedział, że w ogóle będziemy go brać pod uwagę w tej klasyfikacji, zakrztusilibyśmy się karpiem. A jednak futbol jest nieprzewidywalny... GKS Tychy był w potrzebie, zajmował ostatnie miejsce, a wszyscy mieli dość Tomasza Fornalika. Tyscy działacze odkurzyli Żurka, który ostatni raz na tym poziomie pracował osiem lat temu w Podbeskidziu Bielsko-Biała, a później tułał się po Pszczynach i Piotrówkach. Wrócił jednak w wielkim stylu, stworzył "Żurenaccio", poprawił obronę i wydostał tyszan ze strefy spadkowej. Magiczny dotyk.
6. Ryszard Wieczorek (Energetyk ROW Rybnik/Górnik Zabrze)
Wrócił zza światów niemal jak Jan Żurek. Był wyszydzany, wytykano mu dwa spadki w jednym sezonie, był doradcą w Przyszłości Rogów. A później zrobił cud w Rybniku, najpierw w 2012 roku ratując utrzymanie w II lidze, a rok później wywalczając pierwszy po 30 latach awans do I ligi. W niej wiodło mu się mocno średnio, jednak z pomocną ręką przyszedł Górnik Zabrze, który dał mu drugą szansę. Więcej pewnie nie będzie, więc tę musi wykorzystać.
5. Czesław Michniewicz (ex Podbeskidzie Bielsko-Biała)
Pojawił się w Bielsku-Białej na krótko, ale i tak zostanie zapamiętany. Sam twierdził, że ten zespół bardziej niż trenera potrzebuje księdza, a przejmowanie zespołu na 10 kolejek przed końcem jest jak kropienie wodą święconą - każdy liczy, że pomoże. Z obu ról uzdrowiciela wywiązał się znakomicie. Przeżył w Bielsku-Białej znakomite chwile, ratując ekstraklasę, a jesienią zderzył się z rzeczywistością. Został zwolniony, gdy zespół był na ostatnim miejscu. Ale ekstraklasy, a nie I ligi, co bez niego nie byłoby możliwe.
4. Kazimierz Moskal (GKS Katowice)
Niby porażkę 0-5 w Bełchatowie działacze GieKSy mogliby potraktować jako wypadek przy pracy i Rafał Górak mógł nie stracić pracy. Wojciech Cygan nie chciał jednak kolejnego przeciętnego sezonu. Zatrudnił Kazimierza Moskala, który ekspresowo stworzył w Katowicach zespół groźny i regularny. Jeśli doprowadzi zadanie do końca, w przyszłym roku niechybnie zostanie trenerem roku.
3. Jan Kocian (Ruch Chorzów)
Sami nie wiemy, co o tym sądzić. Niby za wcześnie na zachwyty, niby trzeba się wstrzymać z ocenami do okresu przygotowawczego, okienka transferowego, kiedy będzie mógł odcisnąć piętno na drużynie. Tyle, że... już odcisnął. Nikt do końca nie wiedział, skąd się Słowak wziął, a jednak podbił ligę szturmem. Ruch z kandydata do spadku stał się nieomal kandydatem do pucharów. Niesamowita przemiana, jedna z najdziwniejszych w ostatnich latach.
2. Marcin Brosz (Piast Gliwice)
Najdłużej pracujący z jednym klubem trener ekstraklasy. W Gliwicach był jesienią obrażany, a mamy wrażenie, że kilka dekad będzie się rozważać postawienie w mieście ławeczki Marcina Brosza. Trener, który zastał Piasta drewnianym, a zostawi murowanym. Wprowadzić Piasta do ekstraklasy to był wyczyn. Wprowadzić go do Europy to mistrzostwo świata. Utrzymać się na szczycie trudno, ale jeśli komuś ma się udać, to właśnie Broszowi.
1. Adam Nawałka (Górnik Zabrze/Reprezentacja Polski)
Mamy wrażenie, że to był szczytowy rok Adama Nawałki. Wiosna była także jego wielką porażką, ale żadna jego drużyna dotychczas nie grała tak jak Górnik jesienią. To było jego dzieło życia, które zaowocowało posadą selekcjonera reprezentacji Polski. Życzymy mu jak najlepiej, ale przykład jego wielu poprzedników pokazuje, że stamtąd droga prowadzi już tylko w dół. Z drugiej strony, jak spadać, to z wysokiego konia...
1. Nawałka
2. Brosz
3. Kocian
4. Moskal
5. Michniewicz
6. Wieczorek
7. Żurek
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów