Robert Kasperczyk: Doliczony czas „Górali”? Nie wyłączać telewizorów!
25.02.2014
Hitem 23. kolejki T-Mobile Ekstraklasy była konfrontacja Górnika Zabrze z Legią Warszawa. W rywalizacji dwóch pretendentów do mistrzowskiej korony zdecydowanie, 3-0 zwyciężyli goście ze stolicy. – Oglądałem około 70 procent czasu gry tego spotkania i w każdym elemencie gry, w każdej formacji i sektorze boiska widać było przewagę Legii. Pierwszy gol dodatkowo ustawił mecz pod faworyta. Górnikowi trochę brakowało atutów. Start rundy wiosennej jest dla tego zespołu ciężki. Najpierw trudny wyjazd, teraz potyczka z głównym kandydatem do mistrzostwa. Nie ma jednak co demonizować i spokojnie pracować przed kolejnymi meczami – komentuje Robert Kasperczyk.
Znakomitą serię i grę kontynuują piłkarze chorzowskiego Ruchu. Również na byłym szkoleniowcu Podbeskidzia postawa „Niebieskich” robi wrażenie. – W końcówce meczu Ruchu ze Śląskiem emocje sięgnęły zenitu. Ostatecznie, jak wiemy, pracę po porażce stracił szkoleniowiec wrocławian. A Ruch? Od momentu, gdy zespół przejął trener Jan Kocian ta drużyna bardzo mi się podoba. Gra jest poukładana, motorycznie wszystko wygląda dobrze. Ruch stał się cichym kandydatem do walki o medale! Kibicom mogą niebawem przypomnieć się czasy wicemistrzowskiego Ruchu za Waldemara Fornalika – uważa trener Kasperczyk.
Jednym punktem w weekend musieli zadowolić się piłkarze z Gliwic. Dla Piasta to premierowa zdobycz na wiosnę, pozostawiająca jednak niedosyt, wszak podopieczni Marcina Brosza prowadzili do 87. minuty spotkania z Widzewem Łódź. – Cały ten mecz miałem okazję zobaczyć i na tej podstawie mogę stwierdzić, że podział punktów to rozstrzygnięcie sprawiedliwe. Żadna z drużyn gry nie zdominowała na tyle, by zasłużyć na zwycięstwo. Nawet Widzew w osłabieniu nie cofnął się, walczył ambitnie i chciał za wszelką cenę wygrać. A w Gliwicach być może i remis wzięto by przed meczem „w ciemno”, bo przecież konfrontację na boisku rywala grającego „z nożem na gardle” trudno uznać za łatwą – podkreśla 47-letni szkoleniowiec.
Bliski sercu Roberta Kasperczyka zespół Podbeskidzia jako pierwszy wystąpił w 23. serii gier. I nie zawiódł wywożąc z Białegostoku jeden, cenny punkt, wywalczony strzałem rozpaczy w doliczonym czasie meczu z „Jagą”. Czy „Górale” zmierzają w dobrym kierunku? – To taka klasyka w kontekście meczów Podbeskidzia. Spotkanie z Jagiellonią przypomina stare dobre czasy. Obojętne, jaki jest wynik w końcówce meczów z udziałem „Górali”, to w doliczonym czasie gry telewizorów wyłączać nie można! Brawa za determinację i kolejną bramkę Darka Kołodzieja. A są to przecież gole na wagę punktów. Gratuluję osobiście Darkowi i całemu zespołowi. Być może taką wiosnę, jak poprzednia ciężko będzie powtórzyć, ale wyniki z początku tej rundy dają w Bielsku-Białej nadzieję – mówi były opiekun Podbeskidzia, pod którego wodzą bielszczanie awansowali do T-Mobile Ekstraklasy.
Aktualnie Robert Kasperczyk trenuje piłkarzy drugoligowego Motoru Lublin. – Jesteśmy niespełna dwa tygodnie przed inauguracją rundy wiosennej. Zespół został wzmocniony, a cel jaki mamy to znalezienie się w gronie ośmiu najlepszych zespołów naszej grupy, by trafić w kolejnym sezonie do centralnej, elitarnej II ligi – zauważa trener.
Znakomitą serię i grę kontynuują piłkarze chorzowskiego Ruchu. Również na byłym szkoleniowcu Podbeskidzia postawa „Niebieskich” robi wrażenie. – W końcówce meczu Ruchu ze Śląskiem emocje sięgnęły zenitu. Ostatecznie, jak wiemy, pracę po porażce stracił szkoleniowiec wrocławian. A Ruch? Od momentu, gdy zespół przejął trener Jan Kocian ta drużyna bardzo mi się podoba. Gra jest poukładana, motorycznie wszystko wygląda dobrze. Ruch stał się cichym kandydatem do walki o medale! Kibicom mogą niebawem przypomnieć się czasy wicemistrzowskiego Ruchu za Waldemara Fornalika – uważa trener Kasperczyk.
Jednym punktem w weekend musieli zadowolić się piłkarze z Gliwic. Dla Piasta to premierowa zdobycz na wiosnę, pozostawiająca jednak niedosyt, wszak podopieczni Marcina Brosza prowadzili do 87. minuty spotkania z Widzewem Łódź. – Cały ten mecz miałem okazję zobaczyć i na tej podstawie mogę stwierdzić, że podział punktów to rozstrzygnięcie sprawiedliwe. Żadna z drużyn gry nie zdominowała na tyle, by zasłużyć na zwycięstwo. Nawet Widzew w osłabieniu nie cofnął się, walczył ambitnie i chciał za wszelką cenę wygrać. A w Gliwicach być może i remis wzięto by przed meczem „w ciemno”, bo przecież konfrontację na boisku rywala grającego „z nożem na gardle” trudno uznać za łatwą – podkreśla 47-letni szkoleniowiec.
Bliski sercu Roberta Kasperczyka zespół Podbeskidzia jako pierwszy wystąpił w 23. serii gier. I nie zawiódł wywożąc z Białegostoku jeden, cenny punkt, wywalczony strzałem rozpaczy w doliczonym czasie meczu z „Jagą”. Czy „Górale” zmierzają w dobrym kierunku? – To taka klasyka w kontekście meczów Podbeskidzia. Spotkanie z Jagiellonią przypomina stare dobre czasy. Obojętne, jaki jest wynik w końcówce meczów z udziałem „Górali”, to w doliczonym czasie gry telewizorów wyłączać nie można! Brawa za determinację i kolejną bramkę Darka Kołodzieja. A są to przecież gole na wagę punktów. Gratuluję osobiście Darkowi i całemu zespołowi. Być może taką wiosnę, jak poprzednia ciężko będzie powtórzyć, ale wyniki z początku tej rundy dają w Bielsku-Białej nadzieję – mówi były opiekun Podbeskidzia, pod którego wodzą bielszczanie awansowali do T-Mobile Ekstraklasy.
Aktualnie Robert Kasperczyk trenuje piłkarzy drugoligowego Motoru Lublin. – Jesteśmy niespełna dwa tygodnie przed inauguracją rundy wiosennej. Zespół został wzmocniony, a cel jaki mamy to znalezienie się w gronie ośmiu najlepszych zespołów naszej grupy, by trafić w kolejnym sezonie do centralnej, elitarnej II ligi – zauważa trener.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów