RKM ROW - Lokomotiv 40-50. Bracia Łaguta "rozjechali" rybniczan
21.06.2009
Już podwójne zwycięstwo gości w biegu młodzieżowców pokazało, że "Rekiny" nie będą miały tego dnia łatwego zadania. Jednak gdy Gizatullin z Pysznym pewnie wygrali czwartą gonitwę i rybniczanie objęli prowadzenie 13-11, wydawało się, że gospodarze od tego momentu zaczną powiększać przewagę. To było jednak ostatnie zwycięstwo ROW-u tego dnia.
W zespole z Daugavpils bardzo dobrze jeździli bracia Łaguta - Grigorij i Artiom. Z niewiele słabszej strony pokazał się były żużlowiec RKM-u, Povazhny. Natomiast "Zielono-Czarni" przede wszystkim bardzo słabo wychodzili ze startu. Przed 11 biegiem przewaga przyjezdnych wynosiła sześć punktów. To była jedna z ostatnich szans na znaczne zbliżenie się do rywala. Na pierwszym łuku Gieruckis podciął Povazhnego i obaj upadli na tor. Sędzia dość niespodziewanie zdecydował, że powtórka odbędzie się w pełnym składzie. W niej zawodnicy Lokomotiva prowadzili już 5-1, ale jadący na drugiej pozycji Gieruckis najpierw dał się wyprzedzić Karpowowi, a następnie minął go jeszcze Gizatullin i wyścig zakończył się remisem.
Drużynie gospodarzy niewiele to dało. Świetnie spisujący się Węgrzyk oraz dobrze dysponowany Gizatullin nie mieli bowiem wsparcia w partnerach i zespół z Łotwy sięgnął dość niespodziewanie po komplet punktów. - Z mojej strony wszystko wyglądało tak jak powinno. Była forma, sprzęt również spisywał się doskonale. Nie wiem, czego brakowało natomiast moim kolegom. Musimy usiąść i przeanalizować przyczyny tej porażki. Trzeba się pozbierać i pojechać do Grudziądza po zwycięstwo - mówił rozczarowany wynikiem zawodnik RKM-u, Mariusz Węgrzyk.
W zespole z Daugavpils bardzo dobrze jeździli bracia Łaguta - Grigorij i Artiom. Z niewiele słabszej strony pokazał się były żużlowiec RKM-u, Povazhny. Natomiast "Zielono-Czarni" przede wszystkim bardzo słabo wychodzili ze startu. Przed 11 biegiem przewaga przyjezdnych wynosiła sześć punktów. To była jedna z ostatnich szans na znaczne zbliżenie się do rywala. Na pierwszym łuku Gieruckis podciął Povazhnego i obaj upadli na tor. Sędzia dość niespodziewanie zdecydował, że powtórka odbędzie się w pełnym składzie. W niej zawodnicy Lokomotiva prowadzili już 5-1, ale jadący na drugiej pozycji Gieruckis najpierw dał się wyprzedzić Karpowowi, a następnie minął go jeszcze Gizatullin i wyścig zakończył się remisem.
Drużynie gospodarzy niewiele to dało. Świetnie spisujący się Węgrzyk oraz dobrze dysponowany Gizatullin nie mieli bowiem wsparcia w partnerach i zespół z Łotwy sięgnął dość niespodziewanie po komplet punktów. - Z mojej strony wszystko wyglądało tak jak powinno. Była forma, sprzęt również spisywał się doskonale. Nie wiem, czego brakowało natomiast moim kolegom. Musimy usiąść i przeanalizować przyczyny tej porażki. Trzeba się pozbierać i pojechać do Grudziądza po zwycięstwo - mówił rozczarowany wynikiem zawodnik RKM-u, Mariusz Węgrzyk.
Polecane
Sporty inne