Remigiusz Jezierski: Może to taka mała kara dla Ruchu?

15.08.2011
Kiedy trafił do Chorzowa, mówiono, że jest "wypalony". A tymczasem z Ruchem dotarł do finału Pucharu Polski. Potem grał jeszcze w Jagiellonii i Śląsku. Dziś Remigiusz Jezierski komentuje mecze ekstraklasy.
W piątek Remigiusz Jezierski relacjonował spotkanie przy Cichej. Ruch mierzył się ze Śląskiem.

Pewnie wiesz, co czuli zawodnicy "Niebieskich" po porażce w takich okolicznościach?

- Rozgoryczenie. Gdyby ten mecz zakończył się remisem, to byłby to remis ze wskazaniem na Ruch, bo to chorzowianie bardziej chcieli wygrać. Niestety, piłka jest taka, że wygrywa ten, kto strzela bramki. A Ruch miał problem, by trafić w światło bramki. Ba! Nie oddał żadnego celnego uderzenia, więc ta skuteczność zadecydowała. Śląsk chciał wywieźć remis, a udało mu się zgarnąć całą pulę.

Mądrość to czy szczęście?
- Można powiedzieć, że mądrość, bo w taki sposób Śląsk zdobył w ubiegłym sezonie wicemistrzostwo Polski. Wygrał w podobnych okolicznościach wiele spotkań. Grał rozsądnie i spokojnie. Ostrożna taktyka, choć mało fajna dla kibiców, jest na tyle skuteczna, że wciąż daje punkty.

Nie powinniśmy od wicemistrza kraju wymagać lepszej gry?
- Nie mamy prawa narzekać. Śląsk gra na dwóch frontach i na obu osiąga na razie sukcesy, więc dlaczego mielibyśmy narzekać? Poprzez dobre wyniki ten zespół robi się coraz bardziej dojrzały. Kto wie, czy Śląsk nie powalczy znów o najwyższe cele w lidze.

A na co stać drużynę Waldemara Fornalika?
- Zobaczymy. Nie brakuje w grze tego zespołu walki, typowego śląskiego charakteru. Mnie podobała się przede wszystkim taktyka, która jest rzadka w ekstraklasie, a którą trener Fornalik stosował przed meczem ze Śląskiem, a więc ustawienie z dwoma napastnikami. Podobała mi się współpraca zawodników z ataku, dobrze się szukali na boisku. Czy to Piech z Jankowskim, czy Piech z Abbottem. Zabrakło mi tego w spotkaniu ze Śląskiem. Może to taka mała kara dla Ruchu za to, że odszedł od tego?



Chorzowianie przegrali kolejny mecz ze Śląskiem. Jest w piłce coś takiego, jak "patent" na konkretnego rywala?
- Dopóki ta passa trwa, można o nim mówić. Bywają tak trudne serie do wytłumaczenia, jak ta Jagiellonii, która przez 30 meczów nie potrafiła wygrać na wyjazdach. Czasami tak się dzieje. Przyznam jednak, że jako zawodnik nie zwracałem na to uwagi.

Piłkarzem byłeś. Dzisiaj jesteś komentatorem stacji Canal+. Zastanawiałeś się, gdy złożono ci ofertę?
- Pasuję mi ta rola. Cieszę się, że tak płynnie zmieniłem zawód. Po zakończeniu grania nie widziałem siebie, jako odcinającego kupony w niższych ligach, dlatego postanowiłem zawiesił buty na kołku i „zostać niepokonanym”.

Fachowcy bardzo chwalili cię za pracę w pierwszych kolejkach. To pewnie mobilizuje?
- Pozytywne opinie sprawiają, że jestem naprawdę zadowolony. Przyznam, że komentuję dosyć naturalnie i tylko się cieszę z tego, że jest to dobrze odbierane.

Jako napastnik pracowałeś nad skutecznością. Teraz też pracujesz nad sobą?
- Owszem, staram się eliminować na bieżąco błędy językowe.

Rozmawiał Krzysztof Kubicki
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również