Raków - Zagłębie 0-2

18.10.2009
Sosnowiczanie gonią czołówkę. Tym razem pokonali Raków. Zwycięstwo tym cenniejsze, że odniesione na wyjeździe. Z kolei częstochowianie zbliżają się do strefy spadkowej. To już ich siódma porażka w sezonie.
Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego nie potrafią zapomnieć o kłopotach finansowych swojego klubu. I tak jak kiepsko w Częstochowie wygląda organizacja, tak słabo spisują się piłkarze. Wprawdzie druga połowa meczu z Zagłębiem wyglądała już całkiem udanie, ale cóż z tego... Gliński dwukrotnie przestrzelił nad bramką, Foszmańczyk został zablokowany.

A sosnowiczanie? To już ich trzecie zwycięstwo bez utraty bramki. Najszczęśliwszym człowiekiem w całej drużynie musi być Michał Filipowicz, który dzięki trafieniu po akcji sam na sam, dopisuje kolejne bramki na swoje konto. Ta w Częstochowie była już piątą z rzędu!

Odetchnąć z ulgą musi też Krzysztof Myśliwy. Po strzale z ostrego kąta wreszcie mógł unieść ręce w geście triumfu. Po raz pierwszy w tym sezonie w rozgrywkach ligowych! Być może ten gol będzie przełomem, bo do tej pory zmagał się z kłopotami i pod bramką rywala, i w szatni...
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również