Raków przyzwyczaił się już do dziwnych decyzji centrali
15.05.2009
Nie ma szczęścia do terminów rozgrywania swoich meczów częstochowski Raków. Albo jako jedyni w Polsce na boisko wychodzą w Wielki Piątek, albo - podczas gdy całą liga zaczyna kolejkę popołudniu - muszą grać o 12:00. Na drugim końcu Polski...
- Cóż poradzić. Jak każą to trzeba grać - uśmiecha się szkoleniowiec Rakowa, Leszek Ojrzyński. - Przed nami około 10 godzin jazdy, dlatego z Częstochowy wyjechaliśmy już w piątek przed południem. Takie terminy rozgrywania pojedynków na pewno nie sprzyjają zawodnikom - dodaje.
Ojrzyński jest przyzwyczajony do wymysłów PZPN-u, ale obawia się o formę swoich podopiecznych. - Dla mnie to nie nowość. Będąc trenerem Znicza Pruszków, większość meczów graliśmy w niedzielne popołudnia. Taka była tradycja. Proponowane terminy przez PZPN już mnie nie zaskakują. Jednak to prawda, że moi piłkarze mogą mieć nieco utrudnione zadanie - przyznaje trener Rakowa.
- Cóż poradzić. Jak każą to trzeba grać - uśmiecha się szkoleniowiec Rakowa, Leszek Ojrzyński. - Przed nami około 10 godzin jazdy, dlatego z Częstochowy wyjechaliśmy już w piątek przed południem. Takie terminy rozgrywania pojedynków na pewno nie sprzyjają zawodnikom - dodaje.
Ojrzyński jest przyzwyczajony do wymysłów PZPN-u, ale obawia się o formę swoich podopiecznych. - Dla mnie to nie nowość. Będąc trenerem Znicza Pruszków, większość meczów graliśmy w niedzielne popołudnia. Taka była tradycja. Proponowane terminy przez PZPN już mnie nie zaskakują. Jednak to prawda, że moi piłkarze mogą mieć nieco utrudnione zadanie - przyznaje trener Rakowa.
Polecane
II liga