Rafał Grodzicki: Spodziewałem się takiej reakcji kibiców (wywiad)

17.02.2012
Kto na początku grudnia spodziewałby się, że zimą odczucia kibiców Ruchu Chorzów w stosunku do Rafała Grodzickiego tak znacząco się zmienią? Jedno okienko transferowe sprawiło, że piłkarz ma nowy cel.
Jesteście w pełni gotowi, by wznowić walkę o punkty?
- Na ostatniej gierce było widać, że pod każdym względem wyglądamy tak, jakby ta liga trwała już od tygodnia. Zrobimy wszystko, aby Śląsk nie zdobył kompletu punktów. Szanse oceniam 50 na 50. Podejrzewam, że gospodarze będą utrzymywali się dłużej przy piłce, a my będziemy szukać szans w kontrach. Wiadomo, że z tego Ruch słynie. Liczę więc, że w taki sposób uda się coś strzelić.

Można już pokusić się o stwierdzenie, że w zimowym okienku transferowym niewiele się działo...
- Owszem, było ono bardzo nudne. Może dlatego, że każda z drużyn jest zadowolona ze swojej kadry? Ja mogę mówić o naszej drużynie. Wszystko wyglądało stabilnie, a zmiany były kosmetyczne, co powinno być tylko z korzyścią. Przyjścia Arka Lewińskiego i Andrzeja Niedzielana spowodują z kolei, że na każdej pozycji trener będzie miał wybór.

Interesowałeś się tym, jak wygląda polityka transferowa waszych konkurentów, a więc Śląska, Legii, Wisły czy Lecha?
- Orientowałem się, ale nie wyciągałem daleko idących wniosków. Na przykład z Legii odeszło dwóch zawodników. Skoro klub w takim momencie, czyli grając w Lidze Europy, zdecydował się na ich sprzedaż, to znaczy, że ma ich kim zastąpić. Wisła z kolei ostatnią rundę miała taką sobie, bo się zgrywała. Teraz w Krakowie mieli więcej czasu na dotarcie tej drużyny, więc wyjdzie im to na dobre. Sytuacja podobna do tej naszej.

Bo z Ruchu tym razem też nikt kluczowy nie odszedł...
- I to bardzo cieszy. Oblicze drużyny nie powinno się zmienić. Kręgosłup, który udało się stworzyć, został przecież zachowany. Musimy teraz kontynuować to, co zaczęliśmy jesienią.

Najwięcej mówiło się o twoim odejściu, co sprawiło, że kibice chłodno cię przywitali w trakcie prezentacji. Spodziewałeś się tego?
- Przypuszczałem, że tak to będzie wyglądało. Było parę gwizdów i choć były też nieśmiałe brawa, to nie było tak, jakby sobie tego człowiek życzył. Cóż, trudno. Zrobił się taki szum wokół mnie, a nie inny. Chcę teraz skupić się na tym, aby pomóc drużynie. Zależy mi na zaufaniu trenera i chłopaków z drużyny. Wiem, że go nie straciłem. Kibiców będę musiał przekonać do swojej osoby dobrymi występami. Ostatnio pomyślałem nawet, że ta otoczka może wyjść mi na dobre, bo będę na cenzurowanym, więc muszę być skoncentrowany w każdym meczu przez pełne 90 minut. Liczę, że to będzie bardzo dobra runda w moim wykonaniu.

Środkowemu obrońcy należy życzyć, aby przestali o nim gadać?
- Zastanawiałem się, co jest lepsze - cisza czy szum wokół własnej osoby. W ostatnim czasie było wokół mnie takie zamieszanie, że nie mam wątpliwości - chciałbym mieć święty spokój. Zamierzam skupić się na graniu i chciałbym, aby ludzie oceniali mnie jedynie na podstawie tego, co robię na boisku.

Rozmawiał Krzysztof Kubicki
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również