Rafał Grodzicki: Przerywanie meczu nam nie pomogło...
16.04.2012
Aż trzykrotnie ten mecz był przerywany...
- A to miało bardzo duży wpływ na grę. Można było zaobserwować, że bezpośrednio po tych pauzach, na boisku panował chaos, trudno się było zorganizować.
Po tym remisie marzenia o tytule trzeba odłożyć na bok?
- Dlaczego? Nadal jesteśmy w grze. Co prawda tylko zremisowaliśmy, ale sytuacja w tabeli od ostatniej kolejki w ogóle się nie zmieniła, bo rywale również tracili punkty.
Jesteś wkurzony zachowaniem pseudokibiców?
- Bardziej jestem wkurzony wynikiem, bo powinniśmy strzelić jedną bramkę. Od następnego meczu będę się martwił zamieszkami, do których doszło. Martwi mnie, że naszych kibiców może zabraknąć w którymś z następnych meczów, a tego sobie nie wyobrażam.
Czy tych kilkudziesięciu ludzi można nazwać kibicami?
- Nie wiem, co miała na celu ich akcja. Mogę tylko powiedzieć, że ona nam jedynie przeszkodziła. Nic więcej, bo pierwszy raz w życiu spotkałem się z taką sytuacją.
Czego zabrakło do szczęścia?
- Na pewno nie sytuacji, bo Łukasz Janoszka miał "dwusetkę", a Wojtek Grzyb mógł trafić nawet w ostatniej minucie... Szans mieliśmy wiele. Podobne zamienialiśmy na gole w poprzednich meczach. Cóż, tym razem się nie udało. Gramy dalej. Dobrze, że stwarzamy okazje. Pora zastanowić się, dlaczego piłka nie wpada do siatki.
Czuliście w nogach mecz z Wisłą?
- Z całym szacunkiem dla Górnika, ale uważam, że zaprezentowaliśmy się na jego tle bardzo dobrze pod względem fizycznym. Wszyscy zawodnicy, którzy zagrali we wtorek w Krakowie, doszli do siebie i w pełni się zregenerowali.
Przeczytaj komentarz: "Do więzienia. Bez pozdrowień..." >
Przed wami kolejny wyjazd do stolicy...
- I kolejny mecz na noże. Zresztą każde z tych czterech ostatnich spotkań takie bedzie, bo w naszej lidze póki co nic nie wiadomo.
- A to miało bardzo duży wpływ na grę. Można było zaobserwować, że bezpośrednio po tych pauzach, na boisku panował chaos, trudno się było zorganizować.
Po tym remisie marzenia o tytule trzeba odłożyć na bok?
- Dlaczego? Nadal jesteśmy w grze. Co prawda tylko zremisowaliśmy, ale sytuacja w tabeli od ostatniej kolejki w ogóle się nie zmieniła, bo rywale również tracili punkty.
- Bardziej jestem wkurzony wynikiem, bo powinniśmy strzelić jedną bramkę. Od następnego meczu będę się martwił zamieszkami, do których doszło. Martwi mnie, że naszych kibiców może zabraknąć w którymś z następnych meczów, a tego sobie nie wyobrażam.
Czy tych kilkudziesięciu ludzi można nazwać kibicami?
- Nie wiem, co miała na celu ich akcja. Mogę tylko powiedzieć, że ona nam jedynie przeszkodziła. Nic więcej, bo pierwszy raz w życiu spotkałem się z taką sytuacją.
Czego zabrakło do szczęścia?
- Na pewno nie sytuacji, bo Łukasz Janoszka miał "dwusetkę", a Wojtek Grzyb mógł trafić nawet w ostatniej minucie... Szans mieliśmy wiele. Podobne zamienialiśmy na gole w poprzednich meczach. Cóż, tym razem się nie udało. Gramy dalej. Dobrze, że stwarzamy okazje. Pora zastanowić się, dlaczego piłka nie wpada do siatki.
Czuliście w nogach mecz z Wisłą?
- Z całym szacunkiem dla Górnika, ale uważam, że zaprezentowaliśmy się na jego tle bardzo dobrze pod względem fizycznym. Wszyscy zawodnicy, którzy zagrali we wtorek w Krakowie, doszli do siebie i w pełni się zregenerowali.
Przeczytaj komentarz: "Do więzienia. Bez pozdrowień..." >
Przed wami kolejny wyjazd do stolicy...
- I kolejny mecz na noże. Zresztą każde z tych czterech ostatnich spotkań takie bedzie, bo w naszej lidze póki co nic nie wiadomo.
Polecane
Ekstraklasa