Rafał Grodzicki: Muszę zmazać plamę, którą zrobił ktoś inny
03.01.2012
14 grudnia gruchnęła wiadomość podana przez jeden z portali, że Rafał Grodzicki odchodzi z Ruchu do Zagłębia Lubin. Była ona głównym tematem rozmów spotkania opłatkowego przy Cichej.
- Cała historia została wymyślona przez prasę i była bliźniacza do informacji sprzed kilku miesięcy, że podpisałem rzekomo kontrakt z Cracovią. Pamiętam, że dowiedziałem się o niej od Łukasza Janoszki. Wtedy od razu ją zdementowałem. Teraz akurat przez kilka tygodni przebywałem za granicą, ale fakt, że akurat dzisiaj wróciłem do kraju chyba najlepiej świadczy o tym, że od dawna planowałem, by stawić się na pierwszych zajęciach Ruchu, które odbędą się jutro. Kontrakt również mam zamiar podpisać jutro. To pewne.
Chcesz powiedzieć, że nie było tematu Zagłębia Lubin?
- Było zapytanie z Zagłębia, ale tak naprawdę konkretniejsze propozycje były z innych klubów. Cały czas prowadziłem także rozmowy z Ruchem.
Dlaczego od razu nie zdementowałeś informacji o podpisaniu kontraktu w Lubinie?
- Nie powinienem się tak naprawdę tłumaczyć z błędów kogoś innego. Chciałem wyjechać z kraju i odpocząć od wszystkiego. Najważniejsze, że osoby z Ruchu, z którymi prowadziłem rozmowy, były ze mną w kontakcie i wiedziały, jak wygląda sytuacja. Nie jest tak, że Grodzicki nagle w styczniu zmienił zdanie i dlatego postanowił wrócić do Chorzowa.
Wiesz, że ta plotka zmieniła nastawienie kibiców do twojej osoby?
- Dopiero teraz zapoznałem się z tym, ile artykułów powstało na mój temat. Wiem, że jestem teraz źle postrzegany przez kibiców. Oleju do ognia dolała wypowiedź Radka Gilewicza.
Powiedział, że "takiego kapitana nie życzyłbym sobie w drużynie"
- Cóż, to człowiek, który bardzo dobrze grał w piłkę i zna futbolowe realia, a jednak i on uwierzył w te plotki i dokonał mojej oceny na ich podstawie. Poniekąd miał prawo. Wierzę, że z perspektywy czasu prawda będzie górą. Wiem jedno - muszę zmazać plamę, którą zrobił ktoś inny. Muszę grać jeszcze lepiej niż w końcówce ostatnie rundy, by udowodnić kibicom, że Ruch jest dla mnie ważny.
A koledzy z szatni wiedzieli, jak mają się sprawy?
- Wiemy o sobie wszystko. Byliśmy ze sobą w kontakcie...
Skoro Ruch nie stracił tym razem kapitana, czy można powiedzieć, że sytuacja w klubie się poprawia?
- Po lekturze różnych artykułów być może trzeba powiedzieć, że nie jestem a byłem kapitanem? Z racji dotąd sprawowanej funkcji miałem częsty kontakt z działaczami. Zarówno z panią prezes, jak i z panem Darkiem Smagorowiczem. Widziałem, że robią wszystko, co w ich mocy, aby o Ruchu przestało się mówić, że to klub, który nie ma pieniędzy.
Rozmawiał Krzysztof Kubicki
- Cała historia została wymyślona przez prasę i była bliźniacza do informacji sprzed kilku miesięcy, że podpisałem rzekomo kontrakt z Cracovią. Pamiętam, że dowiedziałem się o niej od Łukasza Janoszki. Wtedy od razu ją zdementowałem. Teraz akurat przez kilka tygodni przebywałem za granicą, ale fakt, że akurat dzisiaj wróciłem do kraju chyba najlepiej świadczy o tym, że od dawna planowałem, by stawić się na pierwszych zajęciach Ruchu, które odbędą się jutro. Kontrakt również mam zamiar podpisać jutro. To pewne.
Chcesz powiedzieć, że nie było tematu Zagłębia Lubin?
- Było zapytanie z Zagłębia, ale tak naprawdę konkretniejsze propozycje były z innych klubów. Cały czas prowadziłem także rozmowy z Ruchem.
Dlaczego od razu nie zdementowałeś informacji o podpisaniu kontraktu w Lubinie?
- Nie powinienem się tak naprawdę tłumaczyć z błędów kogoś innego. Chciałem wyjechać z kraju i odpocząć od wszystkiego. Najważniejsze, że osoby z Ruchu, z którymi prowadziłem rozmowy, były ze mną w kontakcie i wiedziały, jak wygląda sytuacja. Nie jest tak, że Grodzicki nagle w styczniu zmienił zdanie i dlatego postanowił wrócić do Chorzowa.
Wiesz, że ta plotka zmieniła nastawienie kibiców do twojej osoby?
- Dopiero teraz zapoznałem się z tym, ile artykułów powstało na mój temat. Wiem, że jestem teraz źle postrzegany przez kibiców. Oleju do ognia dolała wypowiedź Radka Gilewicza.
Powiedział, że "takiego kapitana nie życzyłbym sobie w drużynie"
- Cóż, to człowiek, który bardzo dobrze grał w piłkę i zna futbolowe realia, a jednak i on uwierzył w te plotki i dokonał mojej oceny na ich podstawie. Poniekąd miał prawo. Wierzę, że z perspektywy czasu prawda będzie górą. Wiem jedno - muszę zmazać plamę, którą zrobił ktoś inny. Muszę grać jeszcze lepiej niż w końcówce ostatnie rundy, by udowodnić kibicom, że Ruch jest dla mnie ważny.
A koledzy z szatni wiedzieli, jak mają się sprawy?
- Wiemy o sobie wszystko. Byliśmy ze sobą w kontakcie...
Skoro Ruch nie stracił tym razem kapitana, czy można powiedzieć, że sytuacja w klubie się poprawia?
- Po lekturze różnych artykułów być może trzeba powiedzieć, że nie jestem a byłem kapitanem? Z racji dotąd sprawowanej funkcji miałem częsty kontakt z działaczami. Zarówno z panią prezes, jak i z panem Darkiem Smagorowiczem. Widziałem, że robią wszystko, co w ich mocy, aby o Ruchu przestało się mówić, że to klub, który nie ma pieniędzy.
Rozmawiał Krzysztof Kubicki
Polecane
Ekstraklasa