Rafał Grodzicki: Czego nie dotknąłem, traciliśmy bramkę...

29.08.2011
Ruch wreszcie nie stracił bramki. Po ośmiu meczach, w których tracił gole regularnie, udało się zatrzymać Tomasza Frankowskiego i resztę Jagiellonii. To nie oznacza, że linia obronna zagrała perfekcyjnie.
Już w 7. minucie sędzia podyktował rzut karny za przewinienie Rafała Grodzickiego. Faulowany zdaniem Pawła Pskita był Dawid Plizga. - Nie chciałem faulować. Może i był kontakt, ale na pewno nie było faulu - zarzekał się Grodzicki, lecz powtórki nie potwierdzają jego słów. Owszem, arbiter z Łodzi popełnił błąd, lecz dotyczył on miejsca zdarzenia. Doszło do niego przed linią pola karnego. Dodajmy, że sytuacja nie była łatwa do oceny i potrzebne są dopiero powtórki na zwolnionym tempie, by mieć co do niej pewność.

- Szczęście się do nas uśmiechnęło. Tomek Frankowski nie strzelił gola - odetchnął Grodzicki, a razem z nim cała defensywa Ruchu, bo to mógł być kolejny mecz, w którym chorzowianie tracą gola. - Dobrze, że ta piłka nie wpadła, bo inaczej mogłyby się potoczyć losy tego spotkania - wskazał Marek Szyndrowski.

Ekstraklasa ma teraz dwa tygodnie przerwy. Będzie zatem czas, by przy Cichej popracowali nad szczelnością defensywy. Bagaż przemyśleń ma zwłaszcza Grodzicki. - Czego się nie dotknąłem w tych pierwszych kolejkach, traciliśmy bramkę. Nie wiem, czy z mojej winy, ale byłem w te sytuacje zamieszany. Kiedy sędzia podyktował rzut karny dla Jagiellonii, pomyślałem sobie, że znów do tego doszło - przyznał.

- Podsumowując, myślę, że wygraliśmy zasłużenie, byliśmy wczoraj lepszą drużyną - dodał "Grodek".
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również