Radzewicz: Szatałow nie dawał mi szans na grę. Teraz jest inaczej

15.11.2010
On zyskał na tym, że Jurij Szatałow wybrał propozycję Cracovii. Mowa o Marcinie Radzewiczu, który był dotąd tylko rezerwowym. Do pierwszego składu wrócił za sprawą Jana Urbana.
- Przyjście nowego szkoleniowca zawsze daje dodatkowe siły każdemu piłkarzowi - uważa Radzewicz, dla którego nowy szkoleniowiec znalazł pozycję na boisku. Mowa o roli ofensywnego pomocnika. Dotąd "Radza" był związany z lewym skrzydłem, na którym w tym sezonie występuje Dariusz Jarecki. Co należało zatem do zadań Radzewicza w spotkaniu z Arką Gdynia? - Miałem przede wszystkim odcinać defensywnego pomocnika od piłek. Do moich obowiązków należało również asystowanie Mariuszowi Ujkowi i działanie na bokach pomocy. Dla mnie liczy się to, że przy bramce miałem swój udział - cieszy się 30-latek.

Czy Urban zdążył dokonać jakichś wielkich retuszy w taktyce? - Treningi są podobne do tych, które serwował Jurij Szatałow. Jan Urban nie wprowadził więc rewolucji - uważa Radzewicz, ale przyznaje, że każda z formacji otrzymała osobne wskazówki. - To ma znaczenie. W defensywie mamy grać pewnie. Żadna zabawa w rozgrywanie nie wchodzi w grę. Z przodu wszystko jest naszą intencją. Nie ma ograniczeń. Choćby miało wyjść za siódmym razem, to mamy się starać i próbować z uporem maniaka. Jan Urban grał w Hiszpanii, więc wie o co chodzi i jego uwagi są dla nas bardzo cenne - zapewnia piłkarz, który chwali nowego trenera z uzasadnionego powodu.

- Szatałow nie dawał mi szans na grę. Teraz jest inaczej. Wraz z trenerem Urbanem siedem punktów zdobytych w ostatnich meczach bralibyśmy w ciemno. Widać, że coś się ruszyło. Ku dobremu, co najważniejsze - kończy Radzewicz.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również